Wygłosił on we wtorek oświadczenie dla dziennikarzy. Przekazał stanowisko Międzyzwiązkowego Komitetu Strajkowego w LOT, że wtorkowe rozmowy z zarządem PLL LOT zostały przerwane.

- Powodem ich przerwania były groźby kierowane w trakcie dzisiejszych negocjacji pod adresem strony związkowej i jej negocjatora przez upoważnionego do rozmów pana Bartosza Piechotę - oświadczył.

- To dzisiejsze, a także wczorajsze zachowanie zarządu, polegające na bezprawnym pytaniu i nagrywaniu pracowników przywracanych do pracy, świadczy o prawdziwych jego intencjach. Jesteśmy gotowi do kontynuowania rozmów pod warunkiem zmiany negocjatora po stronie pracodawcy. Strajk w takiej samej formie jak dziś zostaje przedłużony do jutra do 22.30 - dodał Rzeszot.

W poniedziałek strony poinformowały, że strajk związkowców jest zawieszony do wtorku do godz. 22.30. Zawieszenie oznacza, że załogi stawiają się we wtorek do pracy na rejsy po Europie, tak aby mogły na noc wrócić do Warszawy.

- Oddelegowany z rady nadzorczej do zarządu spółki Bartosz Piechota będzie kontynuował w imieniu spółki rozmowy z protestującymi związkami zawodowymi – poinformował z kolei we wtorek rzecznik LOT Adrian Kubicki.

Dodał, że zarzuty związkowców odnośnie szantażowania negocjatora związków zawodowych są bezpodstawne.

- Pan Bartosz Piechota pojawił się w roli negocjatora w spółce oddelegowany z rady nadzorczej na wniosek związków zawodowych, które nie chciały widzieć w tej roli prezesa LOT Rafała Milczarskiego. Zgodziliśmy się na to. Taka osoba została wyznaczona. Ma kompetencje do tego, żeby prowadzić ten dialog – powiedział dziennikarzom Kubicki.

Jak dodał, "zdarzenia, które dzisiaj słyszeliśmy z ust pani negocjator, nie miały miejsca".

- W związku z czym nie ma żadnego powodu, żeby stanowisko negocjatora zmienić. Nie rozumiemy tych zarzutów. Uważamy, że są absolutnie - i z pełną stanowczością to mówię – bezpodstawne - podkreślił Kubicki.

Szef Związku Zawodowego Pilotów Komunikacyjnych PLL LOT Adam Rzeszot przekazał we wtorek wieczorem, że rozmowy z zarządem zostały przerwane.

- Powodem ich przerwania były groźby kierowane w trakcie dzisiejszych negocjacji pod adresem strony związkowej i jej negocjatora przez upoważnionego do rozmów pana Bartosza Piechotę – powiedział Rzeszot.

- Dajmy chwilę zespołom negocjacyjnym na to, żeby mogły się porozumieć poza tymi oświadczeniami prasowymi i ustaliły co dalej będzie się działo – powiedział Kubicki.