Dziennik Gazeta Prawana logo

Piraci uczą jeździć

5 listopada 2007, 23:17
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Oto mistrzowie fałszu: ludzie egzaminujący na prawo jazdy powinni świecić przykładem, a jeżdżą jak drogowi piraci, łamiąc wszelkie możliwe przepisy - alarmuje "Fakt".

"Fakt" publikuje zdjęcia z całej Polski, które dowodzą zakłamania egzaminatorów. Ludzi, którzy na egzaminach oblewają za byle błahostkę, a sami stawiają się ponad prawem - przejeżdżają skrzyżowania na czerwonym świetle, wyprzedzają na linii ciągłej i pędzą jak szaleni. Powinno się im nie tylko zabronić egzaminowania, ale nawet i zabrać na zawsze prawo jazdy - uważa "Fakt".

Na co dzień ci panowie są praworządni i surowi do bólu. Przez nich mało komu udaje się zdać egzamin na prawo jazdy za pierwszym razem - pisze bulwarówka. Reporterzy "Faktu" sprawdzili, jak autami kierują ci, którzy powinni być wzorem.

Środa, 29 sierpnia. Doświadczony egzaminator Jerzy M. oblewa kolejnych zdających egzaminy w gdyńskim oddziale Pomorskiego Ośrodka Ruchu Drogowego. Za pierwszym podejściem wymarzone prawko dostaje tu tylko siedmiu na stu zdających. Najdrobniejszy błąd kończy egzamin i powoduje, że trzeba znowu płacić krocie za następną próbę.

Około 15.30 Jerzy M. odprawia z kwitkiem ostatniego zdającego, wsiada do swojego fiata punto i... zapomina o przepisach ruchu drogowego. Rusza w miasto, nie zapinając pasów. Według "Faktu" w ciągu kilkuminutowej jazdy z centrum Gdyni do dzielnicy Obłuże popełnia kilka poważnych wykroczeń: wyprzedza nie włączając migacza, beztrosko przecina podwójną ciągłą linię i wysepkę. Poza tym jedzie zbyt szybko - grubo ponad obowiązujące 50 kilometrów na godzinę. W ten sposób nie tylko nie zdałby egzaminu u żadnego ze swych kolegów, a jeszcze dostałby kilka mandatów i mnóstwo punktów karnych - przypomina "Fakt".

"Fakt" skontaktował się z Jerzym M. Egzaminator, który prawo jazdy zdobył 30 lat temu, nie ma zamiaru kajać się za łamanie podstawowych przepisów. "Mogę jeździć bez pasów bezpieczeństwa, mam na to zaświadczenie od lekarza. Źle się w nich czuję" - twierdzi na łamach bulwarówki pirat drogowy. A co z innymi przewinieniami? Jerzy M. przekonuje, że pędził i łamał przepisy, bo... czuł się śledzony. Upiera się, że na co dzień jeździ zgodnie z przepisami i że nie ma żadnych punktów karnych.


Kraków: Instruktor przejeżdża na czerwonym świetle

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj