Rozpoczynamy tzw. kontrolę wykonania budżetu, w ramach której kontrolujemy całość wykonania wydatków we wszystkich instytucjach publicznych i będziemy także taką kontrolę przeprowadzać w NBP ze szczególnym uwzględnieniem wynagrodzeń pracowników - mówił na antenie TOK FM prezes Najwyższej Izby Kontroli, Krzysztof Kwiatkowski. Zapewnił, że kontrola pensji dotyczyć będzie wszystkich, w tym dwóch pracownic, które opisywała prasa, w kontekście których istnieje wysokie domniemanie, że ich wynagrodzenia odbiegają od standardów i średniej, która obowiązuje w instytucjach publicznych.

Według "Gazety Wyborczej" Martyna Wojciechowska, która w 2016 została dyrektorem Departamentu Komunikacji i Promocji, razem z premiami i dodatkami, może bowiem zarabiać prawie 65 tys. złotych miesięcznie. NBP nie chce jednak podać dokładnej wysokości jej pensji, ani wykształcenia - podobnie jest w przypadku dyrektorki gabinetu prezesa Glapińskiego - Kamili Sukiennik.