W czwartkowym oświadczeniu PTE podpisanym przez członka zarządu głównego prof. dr hab. Andrzeja Elżanowskiego i zastępczynię przewodniczącego Polskiego Towarzystwa Etycznego dr hab. Dorotę Probucką napisano, że "zdawało się przez jeden dzień, że dzięki dobrej woli Prezesa i Prezydenta ta niezwykła społeczność zwierząt została uratowana".

Reklama

Stado bydła z Deszczna liczące 170-180 sztuk od wielu lat żyje na wolności w woj. lubuskim, wypasając się na polach rolników. Zwierzęta są niezarejestrowane, nie znajdują się pod opieką weterynaryjną. O rozwiązanie problemu od lat zabiegały władze gminy. W końcu jesienią zeszłego roku Powiatowy Lekarz Weterynarii w Gorzowie wydał decyzję nakazującą właścicielowi stada zabicie i utylizację krów. Decyzję tę podtrzymał sąd cywilny. Na początku maja br. wojewoda lubuski poinformował, że minister rolnictwa przeznaczył na ten cel 350 tys. zł. Po upublicznieniu informacji, uaktywnili się obrońcy zwierząt, którzy apelowali o odstąpienie od tak radykalnego rozwiązania. Do gminy Deszczno przyjechała grupa aktywistów, by pilnować krów. W sprawie stada krów u ministra Ardanowskiego interweniował prezes PiS Jarosław Kaczyński. To dla mnie zupełnie oczywiste, że te krowy trzeba ocalić - mówił prezes PiS. O ocalenie zwierząt apelował też prezydent Andrzej Duda.

W środę szef resortu rolnictwa poinformował, że podjął decyzję, iż krowy z Deszczna nie zostaną ubite, a odizolowane i trafią do "jednego z gospodarstw państwowych".

Zdawało się przez jeden dzień, że dzięki dobrej woli Prezesa i Prezydenta ta niezwykła społeczność zwierząt została uratowana. Niestety, przestało to być jasne po wczorajszej zapowiedzi ministra Ardanowskiego, że krowy mają trafić do niezidentyfikowanego dotąd gospodarstwa państwowego (...), a następnie poszukiwani będą rolnicy, którzy zechcą +część tych krów przyjąć lub kupić+ (w jakim celu? na jak długo?) - napisali w czwartek etycy.

Towarzystwo podkreśliło, że przedstawiło ofertę przekazania krów do "dożywotniego wypasu i zapobiegania zarastaniu siedlisk ptasich w Rezerwacie Czarnocin" w woj. zachodniopomorskim. Etycy oświadczyli ponadto, że wyrażają gotowość do kontynuowania rozmów z lubuskimi weterynarzami, którzy mają być "otwarci" na skorzystanie z tej oferty. Zapewnili, że "propozycja ta jest szczerą próbą rozwiązania tego humanitarnego problemu w zgodzie z oczekiwaniami wrażliwej części polskiego społeczeństwa i nie prowadzi do stopniowej likwidacji stada poza widokiem publicznym" - napisali sygnatariusze oświadczenie PTE.