Do wypadku doszło 26 czerwca 2019 roku na długim pomoście zbudowanym na zalewie nr 2 w Siemiatyczach. Siedziała tam wtedy grupa młodzieży; prawdopodobnie również na barierkach na końcu zadaszonej części tego molo, tuż nad wodą. W pewnym momencie ostatnia część konstrukcji zapadła się w stronę wody, kilka osób wpadło do zalewu. Część poszkodowanych wydostała się na twardy grunt sama, część z pomocą innych.

Reklama

Cztery osoby w wieku od 14 do 17 lat z ogólnymi potłuczeniami trafiły do szpitala. Na szczęście ich obrażenia nie były poważne.

Śledztwo

Śledztwo w tej sprawie ostatecznie prowadziła Prokuratura Rejonowa Białystok-Północ. Po zasięgnięciu opinii dwóch biegłych - z zakresu specjalności konstrukcyjno-budowlanej oraz hydrologii, budownictwa wodnego i melioracji postawiła zarzuty autorom projektu i jego wykonawcy.

Prokuratura zarzuciła dwóm autorom projektu budowlano-technicznego pomostu pływającego wraz z deszczochronem, że w swojej pracy, którą mieli wykonać w oparciu o umowę z miastem Siemiatycze, choć byli zobowiązani do kierowania się zasadami bezpieczeństwa konstrukcji, nie dochowali zasad ostrożności; narazić mieli w ten sposób zdrowie lub życie osób, które tego dnia z molo korzystały.

Chodziło m.in. o to, że przyjęte przez projektantów tzw. obciążenie zmienne konstrukcji było zbyt małe, brak było części obliczeń, np. dotyczących kwestii wytrzymałości.

Opinia biegłych

Według biegłych, staranności nie dochował też wykonawca tej inwestycji (molo zostało zbudowane w połowie 2014 roku), bo wykonał go niezgodnie z tym projektem. Nie dość, że sam projekt był wadliwy, to jeszcze osoba, która go wykonywała, dokonała dalszych zmian - powiedziała PAP w poniedziałek zastępca szefa Prokuratury Rejonowej Białystok-Północ Anna Milewska. Według biegłych, np. użyte przez wykonawcę wkręty do drewna były zbyt krótkie w relacji do planowanej nośności obiektu.

Biorąc te oceny pod uwagę prokuratura uznała, że na zapadnięcie się konstrukcji nie miało wpływu zachowanie młodzieży na pomoście, bo przy takiej liczbie nastolatków i ich zachowaniu nie powinno było się to stać; umorzyła też wątek dotyczący ewentualnych szkód materialnych związanych z tym zachowaniem.

Oskarżeni nie przyznali się do zarzutów, w śledztwie nie stosowano wobec nich żadnych środków zapobiegawczych. Ich sprawę rozpozna wydział w Siemiatyczach Sądu Rejonowego w Bielsku Podlaskim.