To się nazywa desperacja. 19-letni strażak ochotnik z Górecka (woj. lubuskie) podpalił własną stodołę, by policja nie podejrzewała go o dokonanie całej serii podpaleń. Na niewiele się to zdało - został zatrzymany i może iść teraz na dziesięć lat za kratki.
Przez całe lato we wsi Górecko co kilka dni wybuchały pożary budynków gospodarczych. Policjanci podejrzewali, że ktoś podpala je celowo. Rozpoczęli śledztwo i tak dotarli do 19-letniego mieszkańca wsi. Chłopak należał do miejscowego oddziału Ochotniczej Straży Pożarnej i często gasił pożary.
Kiedy policjanci mieli pewność, że to on stoi za tajemniczymi podpaleniami, postanowili go zatrzymać. Akurat w chwili, kiedy wysiadali z samochodu, ogień ogarnął stodołę należącą do rodziny 19-latka. Chłopak nawet nie zdążył uciec mundurowym.
Jak później tłumaczył - podpalając własną stodołę, chciał odsunąć od siebie podejrzenia policji. Powiedział też, że lubił uczestniczyć w akcjach gaśniczych i chciał to robić jak najczęściej.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|