Dziennik Gazeta Prawana logo

Utonęli w basenie przeciwpożarowym. Byli w trakcie ucieczki z Centrum Opieki nad Dzieckiem

20 listopada 2019, 11:47
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Policja
Policja/Shutterstock
Chłopcy, którzy we wtorek wpadli do basenu przeciwpożarowego, byli w trakcie ucieczki z Centrum Opieki nad Dzieckiem - poinformował w środę rzecznik szczecińskiego Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie. Dzieci zmarły w nocy w szpitalu.

- poinformował w środę rzecznik prasowy Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Szczecinie Maciej Homis. Dodał, że o ucieczce we wtorek ‪o godz. 9:20 poinformowana została policja oraz prawni opiekunowie.

- podkreślił Homis. Dodał, że z uwagi na prowadzone postępowanie oraz szacunek do rodzin, MOPR nie udziela więcej informacji w tej sprawie.

Śledztwo w tej sprawie nadzoruje Prokuratura Rejonowa Szczecin-Zachód. - powiedziała PAP w środę rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Szczecinie Joanna Biranowska-Sochalska. Dodała, że śledztwo prowadzone jest też w kierunku "nieumyślnego spowodowania śmierci pokrzywdzonych".

Prokuratura będzie też badać, czy teren basenu przeciwpożarowego był odpowiednio zabezpieczony przed tym, aby nie dostały się tam osoby nieupoważnione. Istotna będzie też opinia z zakresu medycyny sądowej po sekcji zwłok chłopców.

Jak poinformowała prok. Biranowska-Sochalska, trwa przesłuchiwanie świadków. Oględziny miejsca zdarzenia przeprowadzono we wtorek pod nadzorem prokuratora.

Dwaj chłopcy, w wieku 12 i 13 lat, zmarli w nocy z wtorku na środę w szpitalu na szczecińskich Pomorzanach. Zostali tam przewiezieni po akcji ratunkowej po tym, jak strażaccy nurkowie wydobyli ich ze zbiornika przeciwpożarowego na terenie byłego złomowiska w rejonie ulic 26 kwietnia i Twardowskiego w Szczecinie.

U chłopców doszło do zatrzymania akcji serca. Podczas reanimacji na miejscu wypadku nie udało się jej przywrócić. Podjęto decyzję o przetransportowaniu ich do szpitala na Pomorzanach.

Pogotowie przywiozło chłopców do szpitala w stanie ciężkim, w głębokiej hipotermii. Zostali tam podłączeni do specjalistycznej aparatury, ale kilkugodzinne próby ich uratowania nie powiodły się.

Śledztwo w tej sprawie prowadzi szczecińska prokuratura.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj