Do zabójstwa doszło w kamienicy przy ul. Katarzyńskiej w Golubiu-Dobrzyniu (Kujawsko-pomorskie). Marcin K. zadał żonie 8 ciosów nożem - w twarz, szyję, ramiona i klatkę piersiową. Małżeństwem byli zaledwie 10 miesięcy. Mężczyzna przyznał się do winy.

Prokurator Anna Raś-Gręzicka podkreślała w mowie końcowej, że nie znajduje w tej zbrodni okoliczności łagodzących.

Nie ma wątpliwości, że mężczyzna działał w sposób opisany w zarzucie. Nie zachodzą w tej sprawie żadne okoliczności łagodzące, okoliczności, które w jakiś sposób czy w jakimś stopniu pozwalałyby zrozumieć działanie oskarżonego - powiedziała Raś-Gręzicka. Dodała, że mężczyzna w momencie popełnienia zarzucanego był pijany, a wcześniej naruszał nietykalność cielesną żony.

Dodała, że w jej ocenie ta zbrodnia pozbawiona była jakiegokolwiek powodu. "Sam oskarżony nie wyjaśnia motywu swojego działania. Mówi, że się posprzeczali. Oskarżona bała się męża i zjawiła się w mieszkaniu tylko dlatego, że została zapewniona, iż go tam nie ma" - podkreśliła prokurator. Zażądała dla oskarżonego kary 25 lat więzienia.

Obrońca oskarżonego Mariusz Lewandowski dowodził, że tragiczne zdarzenie było wypadkową dwóch zagadnień - wysoce napiętej sytuacji pomiędzy małżonkami generowanej w jego ocenie przez pokrzywdzoną, a także nagłym i brzemiennym w skutkach spotkaniem stron w maju 2018 roku. Dodał, że kobieta miała pozostawać w ciągach alkoholowych, a także opuszczać dom rodzinny na dłuższe okresy czasu, co w ocenie adwokata godziło w chęć prowadzenia "normalnego życia rodzinnego przez oskarżonego".

Nie sposób zrekonstruować dokładnego przebiegu tego zajścia. (...) Biegły odwoływał się w swojej opinii do rany ciętej dłoni oskarżonego, wskazując na mechanizm, w jakim mogła ona powstać. Nie można wykluczyć, że oskarżony został ugodzony nożem przez pokrzywdzoną i dopiero wówczas, pod wpływem reakcji bólowej, w wysokich emocjach dalece niefortunnie wziął nóż do ręki i skierował go w stronę pokrzywdzonej - mówił adwokat Lewandowski. Podkreślił, że wszystkie wątpliwości należy rozstrzygnąć na korzyść oskarżonego. Obrońca zwracał także uwagę na wcześniejszą niekaralność mężczyzny. Adwokat wniósł o wymierzenie oskarżonemu kary 10 lat więzienia.

Marcin K. przeprosił rodzinę żony, wyraził skruchę i poprosił sąd o jak najniższy wymiar kary. Wyrok w tej sprawie zostanie ogłoszony 12 grudnia.