Pokaz studyjny dramatu Wajdy odbył się w sali kinowej polskiej ambasady w Moskwie. Na zaproszenie ambasadora Jerzego Bahra i Instytutu Polskiego w Moskwie pierwszy polski film fabularny poświęcony zbrodni katyńskiej obejrzeli obrońcy praw człowieka, aktywiści organizacji pozarządowych, przedstawiciele świata nauki, twórcy kultury i zagraniczni dyplomaci akredytowani w stolicy Rosji.

Po finałowej scenie egzekucji, kiedy przed widzami nagle pojawił się czarny ekran, w sali zapadła cisza. Trwała kilkadziesiąt sekund. Później - również w milczeniu - ludzie powoli zaczęli wychodzić. Wielu miało łzy w oczach. Starszej kobiecie zakręciło się w głowie i osunęła się na fotel.

"Film godny wydarzenia, o którym opowiadał" - zauważył wyraźnie poruszony Kowaliow. "Polacy, wybaczcie nam! To nie tylko komuniści są winni. My też jesteśmy winni, gdyż stanowimy większość. My Rosjanie także wtedy stanowiliśmy tutaj większość. To my pozwoliliśmy, by tutaj działo się to, co się działo. Wybaczcie nam!" - powiedział były rzecznik praw obywatelskich Rosji.

Profesor Lebiediewa, która jako pierwsza dotarła w rosyjskich archiwach do dokumentów dowodzących, że to NKWD ponosi odpowiedzialność za mord na polskich oficerach w Katyniu, wyznała, że film nią wstrząsnął. Podkreśliła, że "jest to tragedia i narodu polskiego, i narodu rosyjskiego. Powinniśmy o niej pamiętać zawsze" - dodała.

"Tak to wyglądało" - powiedział z kolei były prokurator wojskowy, generał w stanie spoczynku Aleksandr Trietiecki. "Gdy 17 lat temu ľ 27 września 1990 roku powierzono mi prowadzenie dochodzenia w sprawie mordu na polskich oficerach oznajmiłem, że śledztwo musi być wszechstronne, obiektywne i pełne. Tak też pracowaliśmy, by sprawiedliwości stało się zadość" - przypomniał Trietecki. Jego zdaniem, wszyscy powinni zrozumieć i przyjąć to, co się stało.

Oficjalny pokaz filmu Wajdy w Rosji jest planowany jest na 5 marca 2008 roku, w 68. rocznicę wydania przez Stalina rozkazu wymordowania polskich oficerów.