Dziennik Gazeta Prawana logo

Strajk ostrzegawczy w kopalniach. Prezes PGG: Bądźmy ostrożni

17 lutego 2020, 08:19
Ten tekst przeczytasz w 8 minut
Strajk
<p>Strajk</p>/PAP
W kopalniach Polskiej Grupy Górniczej (PGG) w poniedziałek rano rozpoczął się strajk ostrzegawczy - potwierdzili przedstawiciele związkowego sztabu protestacyjno-strajkowego, który zorganizował akcję. Górnicy mają rozpocząć pracę z dwugodzinnym opóźnieniem.

Zgodnie z deklaracjami związkowców, strajk zorganizowano we wszystkich kopalniach spółki. Przedstawiciele PGG nie podali jak dotąd, jaki jest faktyczny zasięg i skala akcji. W poniedziałkowym stanowisku spółka wyraziła nadzieję, że "akcja strajkowa będzie prowadzona odpowiedzialnie". Związkowcy deklarują, że nie będą utrudniać pracy tym, którzy nie chcą brać udziału w strajku.

- wskazał zarząd spółki.

Wcześniej prezes Grupy Tomasz Rogala oceniał, że dwugodzinny strajk raczej nie przyniesie znaczących strat, zaś przedstawiciele związków podkreślali, że chodzi nie o to, by protest był dotkliwy, ale o pokazanie determinacji i skłonienie zarządu oraz strony rządowej do konkretnych działań.

Związkowcy domagają się 12-procentowej podwyżki wynagrodzeń, a także rozwiązania narastających problemów branży górniczej związanych m.in. z nieodbieraniem zakontraktowanego węgla przez energetykę i wysokim importem tego surowca, co - jak argumentują - pogarsza sytuację finansową PGG oraz może grozić likwidacją kolejnych kopalń. M.in. związki nie chcą się zgodzić, by już w tym roku zakończył eksploatację węgla ruch Pokój - jedna z trzech części kopalni Ruda w Rudzie Śląskiej.

 - podała Grupa w oświadczeniu.

O rozpoczęciu strajku ostrzegawczego związkowcy poinformowali podczas porannego briefingu prasowego przed ruchem Halemba - to również część kopalni Ruda. Jak powiedział wiceszef Solidarności w PGG Artur Braszkiewicz, tylko w ruchu Halemba na pierwszej zmianie na dół może nie zjechać około tysiąca górników. Zastrzegł, że związkowcy nie będą zatrzymywać tych, którzy będą chcieli podjąć pracę.

 - powiedział Braszkiewicz.

Według informacji związkowców strajk w kopalniach rozpoczął się na pierwszej zmianie - w części kopalń około godz. 5.45, w innych o 6.00, w pozostałych rozpoczyna się o 6.30. Wszędzie potrwa dwie godziny. W tym czasie pod ziemię mają zjeżdżać jedynie pracownicy odpowiedzialni za bezpieczeństwo i utrzymanie ruchu kopalń. Pozostali po wejściu na teren zakładu przez dwie godziny mają przebywać na powierzchni, głównie w cechowni.

Prezes PGG Tomasz Rogala, pytany w ubiegły czwartek o potencjalne straty spowodowane dwugodzinnym strajkiem, ocenił, że nie będą one znaczące, a zależy to od przebiegu protestu.  - skomentował prezes.

 - podsumował Rogala, deklarując chęć dalszego dialogu ze związkami i powrót do rozmów płacowych w połowie roku, kiedy znane będą wyniki spółki za pierwsze półrocze. Firma zapewnia, że jeżeli wypracowany zostanie zysk, to możliwy będzie także wzrost wynagrodzeń.

Związkowcy z PGG tłumaczą, że dwugodzinna zwłoka w rozpoczęciu pracy ma być ostrzeżeniem. Strajk ostrzegawczy to jedocześnie pierwszy punkt harmonogramu działań protestacyjnych, przygotowanego przez działający w PGG sztab protestacyjno-strajkowy 13 central związkowych. Kolejne punkty to zaplanowane na 25 lutego referendum w sprawie właściwego strajku oraz 28 lutego - górnicza manifestacja w Warszawie.

Od końca listopada ub. roku w PGG trwa spór zbiorowy dotyczący podwyżek płac. Rozmowy z udziałem mediatora zakończyły się podpisaniem protokołu rozbieżności. Strona związkowa postuluje 12-proc. wzrost wynagrodzeń, sygnalizując jednocześnie gotowość do kompromisu w tej sprawie. Związkowcy zwracają też uwagę na trudną sytuację na rynku węgla energetycznego. Chodzi o wysokie zwały nieodebranego przez spółki energetyczne surowca, co - w ocenie strony związkowej - jest spowodowane m.in nadmiernym importem węgla, głównie z Rosji.

W miniony czwartek prezes PGG Tomasz Rogala ocenił, że obecny problem wysokich zwałów surowca nieodebranego przez energetykę (przy kopalniach PGG leży obecnie ok. 2,8 mln ton węgla) w ciągu kilku miesięcy powinien zostać rozładowany. Prezes zapewnił, że bieżące odbiory węgla są realizowane zgodnie z planem, zaś wielkość zwałów już nie rośnie. Spółka zapewnia, że chce "podzielić się" z pracownikami wypracowanym zyskiem, może jednak poruszać się jedynie w ramach tego, co wypracuje. Stąd propozycja powrotu do rozmów o wzroście płac w lipcu, gdy znane będą wyniki spółki w pierwszym półroczu br.

Przedstawiciele PGG przypominają, że w minionych latach firma przeznaczyła na świadczenia dla pracowników ponad 1,1 mld zł więcej niż planowano, a w miniony piątek wypłaciła blisko 42-tys. załodze rekordowo wysoką nagrodę roczną - tzw. czternastą pensję - za ubiegły rok. Wraz z kosztami pracodawcy świadczenie to - znacząco wyższe niż przed rokiem - kosztowało firmę 389 mln zł.

Wydobywająca blisko 30 mln ton węgla kamiennego rocznie Polska Grupa Górnicza jest największym producentem tego surowca w Unii Europejskiej. Zatrudnia blisko 42 tys. osób w ośmiu kopalniach. Większość z nich to kopalnie zespolone, złożone z kilku samodzielnych wcześniej zakładów - dziś są to tzw. ruchy większych kopalń.

Prezes PGG: Poczekajmy do zakończenia pierwszego półrocza

- oświadczył prezes Polskiej Grupy Górniczej (PGG) Tomasz Rogala, odnosząc się do roszczeń płacowych działających w PGG związków.

W poniedziałkowym stanowisku, będącym odpowiedzią na akcję związkowców, przedstawiciele Polskiej Grupy Górniczej oświadczyli, że spółka zapewnia górnikom stabilność zatrudnienia i gwarantuje godne wynagrodzenia. Wyrazili też nadzieję, że akcja strajkowa będzie prowadzona odpowiedzialnie.

- czytamy w stanowisku.

 - powiedział prezes PGG Tomasz Rogala, cytowany w poniedziałkowej informacji spółki.

Jego zdaniem dotychczas – przez lata funkcjonowania PGG - dzięki dobremu i odpowiedzialnemu dialogowi między zarządem a stroną społeczną udało się zachować stały wzrost płac, przy utrzymaniu bezpieczeństwa finansowego spółki. – podkreślił Rogala.

Jak podała spółka, wynagrodzenia stanowią mniej więcej połowę kosztów stałych w PGG. Firma zachęca stronę społeczną do tego, aby w negocjacjach o przyszłym systemie płacowym rozważyć również "nowe, racjonalne formuły kształtowania wynagrodzeń". W swoim stanowisku spółka zwraca także uwagę, że otoczenie górnictwa węglowego jest dziś - jak napisano - "wyjątkowo groźne dla jego pracowników".

 - podsumowali przedstawiciele Grupy.

Wydobywająca blisko 30 mln ton węgla kamiennego rocznie Polska Grupa Górnicza jest największym producentem tego surowca w Unii Europejskiej. Zatrudnia blisko 42 tys. osób w ośmiu kopalniach. Większość z nich to kopalnie zespolone, złożone z kilku samodzielnych wcześniej zakładów - dziś są to tzw. ruchy większych kopalń.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj