Dziennik przyjrzał się przetargowi, rozpisanemu przez Biuro Ochrony Rządu na przyszły rok. Zamówienie dotyczy produktów, które trafią do stołówek BOR. Co oficerowie dostaną na obiad?

Na pewno będzie rosół z kury, zupa pieczarkowa i barszcz. Na ponad dwa tysiące osób przypada 10 kilogramów koncentratu zupy drobiowej i dwa razy więcej koncentratu pozostałych zup. Na drugie danie makarony (60 kilogramów), kasze (70 kilogramów), a do popicia - 400 litrów kompotów, wylicza "Metro". Na śniadanie 3,5 tysiąca jajek. W menu BOR-owców nie może również zabraknąć 450 kilogramów konserwowych ogórków, 100 kilogramów ogorków kiszonych i 250 kilogramów kiszonej kapusty.

Ale najlepsze jest na deser. Jak pisze "Metro", to pół tony czekoladowych batoników z nadzieniem, pół tony wafelków w czekoladzie i 200 kilogramów twardej czekolady. Przy takiej diecie oficerowie muszą się nieźle napocić na siłowniach i treningach, by spalić puste kalorie. Bo obwisły brzuch na pewno nie pomaga w chronieniu polityków.