To, że do wypoadku nie doszło chyba należy zawdzięczać temu, iż w pierwszy dzień Świąt ruch na drogach był raczej niewielki. Policję o "wczorajszym" kierowcy zaalarmowała jedna z osób jadących autobusem. Funkcjonariusze zatrzymali kierowcę na ostatnim przystanku.

Tam musiał dmuchnąć w alkomat. Okazało się, że miał 2,8 promila alkoholu. Kierowca prawo jazdy utraci na pewno, pracę być może też, a i za kratki może pójść na dwa lata.

Ustalono, że mężczyzna z stanie zamroczenia alkoholowego wyjechał autobusem krośnieńskiego MPK prosto z domu. Tam bowiem parkował pojazd przed wyruszeniem w trasę. Najprawdopodobniej była to jego ostatnia jazda w krośnieńskim Miejskim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym.