Podobnych rezultatów nie ma żaden inny duży kraj Unii Europejskiej. To nie tylko upadek mitu wielkich korporacji, ale prawdopodobnie również pierwszy efekt społeczny kilku spektakularnych sukcesów młodych przedsiębiorców.

Reklama

Małgorzata Tomaszewska ma 24 lata i na Uniwersytecie Warszawskim studiuje inżynierię środowiska. Po studiach zamierza od razu zacząć pracę na swoim. "Będę zajmowała się termomodernizacją budynków, projektowaniem ogrzewania podłogowego w domach oraz instalacją solariów. Mam do tego przygotowanie. Poradzę sobie" - mówi DZIENNIKOWI.

Gdyby studiowała kilka lat temu, zapewne jej plany wyglądałyby inaczej. Szukałaby pracy w dużej firmie, a potem kolejnymi kursami, stażami i wiecznym zbieraniem doświadczeń usiłowała rozbudowywać swoje CV. Tomaszewska przekonuje, że nie jest tym zainteresowana. "Wolę poświęcić czas na rozkręcenie własnego interesu, niż brać udział w wyścigu szczurów w jakiejś korporacji i wysłuchiwać od szefa, że coś jest nie tak" - mówi studentka.

Twórcy sondażu, który wykazał, że trzy piąte studentów rozważa lub planuje podobną drogę, nie są szczególnie zaskoczeni rezultatami badania. "Młodzi ludzie chcą pracować na własny rachunek. Zdają sobie sprawę, że koniec studiów to już ostatni dzwonek na rozkręcenie interesu. Zaczynają zresztą zakładać firmy już na studiach" - mówi DZIENNIKOWI rzeczniczka Inkubatorów Justyna Gaj.

Wielu ekspertów wskazuje na prosty fakt - dzisiejsi studenci żyją w świecie, który kpi z wyścigu szczurów i który za wzór stawia pomysłową przedsiębiorczość. Nie bez znaczenia jest tutaj sukces portalu Nasza-klasa założonego bądź co bądź przez studentów. W niewiele ponad rok stali się milionerami - wystarczająca reklama dla wielu.

Studenckie firmy nie zawsze mają związek z kierunkiem studiów, często są uzupełnieniem życiowych pasji. Potwierdza to przykład 19-letniej Izabeli Zaremby, studentki pierwszego roku pedagogiki na Uniwersytecie Łódzkim. Razem z koleżankami otwiera po wakacjach szkołę tańca. Sama jest sportową tancerką: na parkiecie spędziła już 13 lat. "Będziemy łączyć style, np. tango i hip-hop. To będzie wyróżniało naszą szkołę na rynku" - przekonuje.

Sondaż Inkubatorów znajduje odzwierciedlenie w podobnych badaniach Eurobarometru. Wynika z niego, że prawie połowa młodych Polaków myśli o założeniu w ciągu 5 lat własnego biznesu. Jest to najlepszy zaraz po Łotyszach, wynik Unii Europejskiej. "Jesteśmy najbardziej przedsiębiorczym spośród dużych narodów Europy, życiowa zaradność wpisana jest w naszą historię" - uważa Andrzej Sadowski z Centrum im. Adama Smitha.

Psycholog pracy z warszawskiego Centrum-Ja Justyna Glińska zwraca uwagę na aspekt kulturowy: "Młodzi ludzie coraz mniej boją się wyzwań, chcą podejmować ryzyko i stawać na własne nogi" - mówi.

Zbigniew Kruk, fotograf z Łodzi, próbował swoich sił jako fotoreporter, robił zdjęcia modelkom. Sześć lat temu był na drugim roku studiów i postanowił iść na swoje. Zaczął robić zdjęcia ślubne. Wziął dotację unijną na rozkręcenie biznesu. "Dziś mam zarezerwowane wszystkie terminy na ten i większość na przyszły rok" - ocenia. Zarabia - jak mówi - "grubo powyżej średniej”. "Stać mnie na dom, niezłe auto i wakacje w ciepłych krajach dla całej rodziny" - przekonuje.

Które branże są atrakcyjne dla studentów?
Ranking na temat przedsiębiorczości studentów przygotowała także Polska Konfederacja Przedsiębiorców Prywatnych Lewiatan. Badania przeprowadzono wśród studentów czterech warszawskich uczelni: Uniwersytetu Warszawskiego, Szkoły Głównej Handlowej, Wyższej Szkoły Przedsiębiorczości i Zarządzania im. Leona Koźmińskiego oraz na Politechniki Warszawskiej. Wynika z nich, że swoją przyszłość 18 proc. studentów wiąże z branżą usług skierowaną do klientów indywidualnych, czyli gastronomią, fryzjerstwem, turystyką itd. Na drugim miejscu rankingu popularności branż uplasowały się usługi finansowe skierowane do firm, które chce tworzyć 16 proc. studentów. Media i handel zajmują kolejno trzecie i czwarte miejsce. Dużą popularnością cieszą się też konsulting oraz usługi związane z internetem i nowymi technologiami.