Dziennik Gazeta Prawana logo

Karni i krnąbrni. Z czego wynika niesubordynacja starszego pokolenia?

8 maja 2020, 08:17
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Starsza pani maseczka koronawirus
<p>Starsza pani maseczka koronawirus</p>/ShutterStock
Moje pokolenie potrafi cieszyć się byle czym. Mama do śmierci miała aluminiowy garnuszek, który podarowała jej jakaś kobieta, gdy wypędzali nas Niemcy. Pamiętam lata, gdy zwykła grypa zbierała śmiertelne żniwo. Dlatego jesteśmy twardsi.

Wracając ze sklepu, Urszula Kielecka za każdym razem nadkłada drogi, by odwiedzić swojego 90-letniego kolegę. Przynosi mu pieczywo, czasem gazetę. Czuje, że powinna, skoro skończyła niedawno dopiero 78 lat. Robiła to od początku pandemii, nawet wtedy, gdy obowiązywały większe restrykcje dotyczące wychodzenia z domu. opowiada pani Urszula. Czy tak właśnie było? Zapewne nie. – mówi. I zapewnia, że z przyzwyczajeń nie zrezygnuje, choć lekarz wiele razy jej powtarzał, by nie wychodziła. W końcu rozłożył ręce: takich niesubordynowanych pacjentów ma więcej.

– tłumaczy Piotr Szukalski, demograf i socjolog, profesor Uniwersytetu Łódzkiego. Jak przekonuje, inaczej więc patrzą na pandemię osoby 80- czy 50-letnie, a inaczej 30-letnie. dodaje ekspert.

Stare nawyki wracają

broni się pani Urszula. I podaje przykład: jeszcze niedawno mieliśmy zamknięte parki, place zabaw nadal straszą czarną folią, a mimo to najmłodsze dzieci mają wracać do przedszkoli. Poza tym stoi grzecznie w kolejkach. Myje ręce na okrągło, dezynfekuje. Na zewnątrz zawsze nosi maseczkę. To nie wynika tylko ze starych nawyków zawodowych (jest emerytowaną pielęgniarką). Dba, by nie przywlec niczego do domu, bo mieszka z córką, która jest po operacji i choruje na cukrzycę. wyjaśnia pani Urszula. Przekonuje, że życie ją zahartowało: tata zginął w obozie, a tuż po wojnie trafiła do domu dziecka, zanim odnalazła ją mama.

W pamięci pani Urszuli mocno odcisnęły się także lata 80. Żeby przetrwać, trzeba było kombinować. W stanie wojennym raz w tygodniu przyjeżdżał do miasta pan Wojtuś. Przywoził z gospodarstwa pół świniaka i można było się zapisać na swój udział. Do jej ciotki, która mieszkała kilka ulic dalej, przychodziła z kolei Królowa. Dlaczego „Królowa”? Bo zwykła powtarzać: Dla pani, Królowo, najlepszy kawałek cielęciny. –– mówi pani Urszula. Jej zdaniem podobnie dzieje się teraz, solidarność międzypokoleniowa odżywa.

CAŁY TEKST DOSTĘPNY W INTERNETOWYM WYDANIU MAGAZYNU "DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ">>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj