Dziennik Gazeta Prawana logo

Więcej miejsca dla wiatraków. Rząd chce luzować ograniczenia

8 czerwca 2020, 23:32
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Wiatraki
<p>Wiatraki</p>/Shutterstock
Rząd planuje poluzować ograniczenia w stawianiu nowych turbin. Z kolei najnowszy wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE stawia pod znakiem zapytania legalność istniejących przepisów.

Od 16 lipca 2016 r. w Polsce obowiązuje tzw. zasada 10 h. Chodzi w niej o to, że nie wolno budować elektrowni wiatrowych blisko domów. Zgodnie z art. 4 ustawy o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 981) wiatraki mogą powstawać w odległości od zabudowań nie mniejszej niż 10-krotność ich wysokości. Celem regulacji była ochrona ludzkiego zdrowia. A być może nawet życia, bo jak wykazywali eksperci, bezpośrednie sąsiedztwo farm wiatrowych może być przyczyną poważnych chorób.

Szkopuł w tym, że wprowadzenie zasady 10 h w praktyce zabiło polską energetykę wiatrową. Podczas gdy w latach 2012–2016 nowa zainstalowana moc elektrowni wiatrowych wahała się w przedziale 760–1000 MW rocznie, to w latach 2017–2018 wynosiła już odpowiednio 12 i 6,7 MW rocznie. Rządzący myślą więc o zmianach – tak by z jednej strony rynek OZE (odnawialnych źródeł energii) mógł się rozwijać, a z drugiej – ludziom nic nie groziło.

Mieć plan

Ministerstwo Rozwoju kilkanaście dni temu opublikowało informację, że szuka firmy, która określi stopień oddziaływań elektrowni wiatrowych na ludzi. Nieoficjalnie słyszymy, że założenie jest takie, iż resort chciałby poluzować restrykcje. Co zresztą było już kilkukrotnie sygnalizowane w ostatnich kilkunastu miesiącach, lecz nigdy nie wyszło poza fazę słów zaczepianych o tę kwestię polityków. Zasada 10 h najprawdopodobniej zostanie, ale opatrzona ma być kilkoma wyjątkami. Na przykład odległość turbin od zabudowy mieszkaniowej mogłaby być mniejsza wówczas, gdyby wszyscy okoliczni mieszkańcy się na to zgodzili.

O tym, że czas na zmiany, mówi również Zbigniew Gryglas, wiceminister aktywów państwowych i pełnomocnik MAP ds. rozwoju morskiej energetyki wiatrowej. Wskazuje on, że wprowadzenie zasady 10 h było reakcją na rosnący sprzeciw społeczny i zbyt liberalne przepisy dotyczące energetyki wiatrowej na lądzie.

– wskazuje Gryglas. Ale – jak zaznacza – można by już odejść od zasady 10 h. Wystarczyłaby reguła, że postawienie wiatraków jest możliwe wyłącznie w miejscach przewidzianych w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego.

– zauważa minister Gryglas. I dodaje, że podczas projektowania rozwoju morskiej energetyki wiatrowej udało się wyciągnąć wnioski płynące z lądu i precyzyjnie – we współpracy z resortem gospodarki morskiej – zaplanować obszary, w których ta energetyka może się rozwijać i jednocześnie nie przeszkadzać ludziom i przyrodzie.

Sami przedsiębiorcy od dawna apelują o zniesienie zasady 10 h. Przykładowo Konfederacja Lewiatan w swoim stanowisku z lutego 2020 r. przekonuje, że warunkami budowy turbin powinna być właśnie obecność planu zagospodarowania przestrzennego oraz odległość od zabudowy mieszkaniowej co najmniej 800 m (z możliwością jej zmniejszenia w przypadku wyrażenia zgody przez okolicznych mieszkańców).

Trybunał za wiatrakami

O różnych pomysłach na zmianę zasady 10 h politycy mówią już od zeszłego roku. Wiele wskazuje jednak na to, że będą musieli przyspieszyć z pracami. Powód? Trybunał Sprawiedliwości UE w wyroku z 28 maja 2020 r. (sygn. C-727/17), w odpowiedzi na pytania Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Kielcach, podał w wątpliwość zgodność polskiej regulacji z prawem UE. Luksemburscy sędziowie nie przesądzili co prawda, czy art. 4 ustawy zawiera przepisy techniczne (które trzeba notyfikować Komisji Europejskiej, a Polska nie przeprowadziła procedury notyfikacji), ale tak zasugerował.

– spostrzega Łukasz Kułaga, radca prawny w kancelarii M. Krotoski Adwokaci i Radcy Prawni, specjalista branży budowlanej i nieruchomości. I dodaje, że trybunał zaznaczył także, iż krajowe regulacje muszą być proporcjonalne i niezbędne, aby uznać je za zgodne z prawem unijnym. Tymczasem w uzasadnieniu wyroku zauważono, że ograniczenia odnoszą się jedynie do farm wiatrowych, zaś cały mechanizm całkowicie pozbawił kompetencji władczych jednostki samorządu terytorialnego. A zatem bardzo prawdopodobne jest to, że niebawem polskie sądy – w ślad za wskazówkami udzielonymi przez TSUE – zaczną odmawiać stosowania zasady 10 h jako niezgodnej z prawem unijnym. Takie działanie byłoby zresztą zgodne z sugestiami przekazywanymi przez Komisję Europejską. Zdaniem unijnych decydentów bowiem zasada 10 h prowadzi do tego, że Polska staje się maruderem, gdy chodzi o zwiększanie udziału OZE w ogóle zużywanej energii.

– konkluduje jeden z wysoko postawionych urzędników, znający kulisy sprawy. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj