Szpital Narodowy działa od początku listopada. Według szpitalnych danych, 22 grudnia o godzinie 23.59 przebywało w nim 80 pacjentów (na 112 gotowych łóżek).- poinformowano na stronie szpitala.
Strefa czysta i brudna w szpitalu na Narodowym
Reporterzy PAP kilka dni temu mieli okazję zobaczyć, jak wygląda i funkcjonuje tymczasowy szpital na Stadionie Narodowym.
Placówka podzielona jest na dwie części - strefę czystą i strefę brudną. W pierwszej znajduje się m.in. recepcja, gdzie pracownicy szpitala codziennie pobierają nowe ubranie i klucze do szafki, w której zostawiają swoje ubrania. Jest też przyszpitalna apteka i punkt przygotowywania leków. Pracownicy nie przygotowują leków na oddziale. Dostają gotowe zafoliowane w woreczku z imieniem i nazwiskiem pacjenta oraz numerem jego łóżka. W strefie czystej znajduje się też loża, w której pracownicy mogą odpoczywać oraz sala, w której obywają się odprawy.
Odprawy odbywają się codziennie o godz. 6.30. Po nich w zależności, na której są zmianie, pracownicy udają się albo do loży, gdzie mogą odpocząć, zjeść lub się położyć albo na oddział na poziomie -1. Pracują w systemie zmianowym - 3 godziny na oddziale, 3 godziny na odpoczynek.
Każdy z pracowników wchodzących na oddział musi być odpowiednio ubrany. Wszyscy przed wejściem muszą założyć specjalny kombinezon, ochraniacze na buty, maseczkę, dwie pary rękawiczek, gogle oraz przyłbicę. Aby jeszcze bardziej się zabezpieczyć, pracownicy przyklejają sobie taśmą rękawiczki i ochraniacze na buty do kombinezonu. Dopiero tak ubrani mogą wejść na oddział przez śluzę pomiędzy strefą czystą a brudną.
Po zakończonej zmianie pracownicy przechodzą przez śluzę wyjściową do szatni w strefie brudnej, gdzie się rozbierają. Szatnia ta jest monitorowana. Po zdjęciu kombinezonu, maseczki, ochraniaczy na buty itp., zostając tylko w ubraniu służbowym, pracownicy przechodzą do strefy czystej, gdzie są prysznice oraz czeka na nich nowe ubranie.
"Jestem tutaj od początku..."
- powiedziała PAP pielęgniarka Daria. - dodała.
W części szpitala, w której leżą pacjenci, działa punkt izby przyjęć, w którym pracują: lekarz, ratownik medyczny, pielęgniarka i rejestrator medyczny. Na oddział chorzy transportowani są windą z podziemnego parkingu. W punkcie przyjęć stoją cztery łóżka - w zależności od stanu pacjenta transportowani są na daną część oddziału.
W szpitalu działa OIT - oddział intensywnej terapii. Tu leżą pacjenci z najcięższym stanem. Są zaintubowani, którzy wymagają respiratora.
Jest też pre-oit, czyli oddział pomiędzy OIT-em a zwykłym oddziałem. Na pre-oit leżą pacjenci, którzy są w średnim stanie - wymagającym tlenoterapii, ale bez intubacji.
Na tę chwilę działają sektory A, B, C. Sektor D jest pusty - odgradza część pacjentów z sektora E i F. Na oddziale są dyżurki pielęgniarskie oraz dyżurki lekarskie. Jest też zamontowany monitoring, dzięki któremu przez całą dobę można obserwować pacjentów oraz pracowników.
W szpitalu jest też wydzielone miejsce na salę zabiegową na podstawowe zabiegi chirurgiczne. Jak zaznaczają pracownicy szpitala, do tej pory nie było takiej potrzeby, więc nie jest uruchomiona. Jest też pracownia RTG, tomograf komputerowy. Na oddziale wytyczono też miejsce na dodatkowe izolatorium w przypadku, gdyby został przyjęty pacjent z chorobą zakaźną inną niż covid - m.in. ebolą lub gruźlicą.
Oddział na poziomie -1, który aktualnie działa, jest przygotowany na około 300 pacjentów. Docelowo szpital może pomieścić około 1,2 tys. pacjentów.
Choinka, biblioteczka, kapliczka dla pacjentów
Przed Świętami Bożego Narodzenia na oddziale została ustawiona choinka. Jak mówią w rozmowie z PAP pracownicy szpitala, jest ona jedynym świątecznym elementem wystroju. Jest też mała biblioteczka oraz kapliczka dla pacjentów.
- powiedział w rozmowie z PAP doktor Jacek Nasiłowski pracujący w Szpitalu Narodowym od początku jego funkcjonowania. - wyjawił.
Pacjenci próbowali zapalić papierosa
Doktor wskazał również, że tak jak w innych szpitalach, tak i w Szpitalu Narodowym zdarzały się już próby zapalenia papierosa przez pacjentów. - zaznaczył, dodając, że do tej pory w szpitalu nie było przypadków wniesienia narkotyków czy alkoholu.
Wśród pacjentów - gdy reporterzy PAP byli w Szpitalu Narodowym - był m.in. 69-letni pan Janusz z Warszawy.- opowiadał pan Janusz.
Wskazał, że w końcu zdecydował się na wezwanie pogotowia. - powiedział.
Dodał, że przebywa tu od ponad tygodnia i jest bardzo zadowolony z personelu w szpitalu. - podkreślił pan Janusz.