To prawdziwy cud. Cztery kilometry od domu odnalazł się dwuletni Szymek, poszukiwany od wczoraj w okolicach wsi Wojtkowice Dady koło Ciechanowca (Podlasie). Na szczęście nie potwierdziły się przypuszczenia, że maluch utonął w rzece. Wyziębione dziecko jest już pod troskliwą opieką lekarską.
Mały Szymon wyszedł z domu wczoraj około południa. Po pewnym czasie dziecka zaczęli szukać zaniepokojeni rodzice. Dwulatka jednak nigdzie nie było, dlatego zadzwonili na policję.
Jeszcze wczoraj malucha szukali policjanci, strażacy, rodzina i sąsiedzi. Dziś rano akcję wznowiono. Z powietrza Szymona szukał śmigłowiec straży granicznej. Ratownicy obawiali się, że maluch mógł wpaść do pobliskiej rzeki. W pogotowiu byli już płetwonurkowie.
Na szczęście dwulatka odnaleźli mieszkańcy wsi. Jak relacjonowali w rozmowie z TVN24, chłopiec doszedł do miejscowej żwirowni. Miał ze sobą zabawkę - kółko od samochodu, był wyziębiony. Nie wyglądał jednak na przerażonego. Wystraszył się dopiero, gdy musiał wsiąść do karetki.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|