Dziennik Gazeta Prawana logo

Polowanie na informatorów DZIENNIKA

20 grudnia 2008, 01:44
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Polowanie na informatorów DZIENNIKA
Inne
Prokuratura żąda od DZIENNIKA pilnych wyjaśnień na temat tekstów dotyczących strzelaniny w czasie wizyty polskiego prezydenta na Zakaukaziu. Śledczy chcą dokładnych godzin zamykania wydań gazety i informacji, o której wiadomości o poufnym raporcie ABW ukazywały się na stronie internetowej DZIENNIKA. To bezprecedensowe działania.
mr080522_085_106279a_366437.jpg
Prokuratura poluje na informatorów DZIENNIKA

Po co prokuratorom te informacje? Logiczna odpowiedź jest jedna - śledczy badają nasze bilingi. Na śledzenie tego, z jakimi numerami łączą się dziennikarze, prokuratorzy nie muszą mieć zgody sądu. Prawo pozwala im również sprawdzać, w jakich stacjach przekaźnikowych logowały się nasze telefony komórkowe. Mogą więc bez trudu, i nie oglądając się na zgodę sądu, ustalić, jak poruszaliśmy się po mieście, zanim powstały artykuły.

Czego dokładnie chce prokuratura?

Robert Makowski, naczelnik wydziału V śledczego w warszawskiej prokuraturze okręgowej przesłał do naszej redakcji pismo. Domaga się w nim podania dokładnej godziny zamknięcia wydania DZIENNIKA, w którym ukazała się pierwsza informacja na temat kompromitującego raportu ABW o gruzińskiej strzelaninie. Makowski chce także wiedzieć, . "Proszę o potraktowanie sprawy jako bardzo pilnej" - ponagla.

ABW skierowała sprawę do prokuratury już kilka godzin po pierwszej publikacji. Politycy Platformy grozili, że kret zostanie złapany. Po takich zapowiedziach partii rządzącej prokuratura rozpoczęła intensywne śledztwo. Zaraz potem mediach pojawiła się seria tekstów o tym, że: kopie raportu były oznakowane, informator jest niemal namierzony, pojawiło się nawet nazwisko rzekomego źródła DZIENNIKA. Politycy PO, którzy domagali się głowy informatora, bez żadnej refleksji przeszli nad tym, że . W dokumencie analitycy z Centrum Anyterrorystycznego ABW opierali się jedynie na analizie internetu i wycinków z gazet. Nie mieli wiadomości od agentury czy zaprzyjaźnionych wywiadów. Mimo tak miałkich źródeł ABW przedstawiła trzy hipotezy. Według pierwszej strzały padły przypadkowo. Według drugiej - mogła to być sprawka Rosjan, Osetyjczyków, a nawet nie wiedzieć dlaczego Abchazów. Trzecia hipoteza mówiła: sytuację wykreowali sami Gruzini, aby udowodnić, że Rosjanie łamią ustalenia planu pokojowego.

Trzecią wersję ABW uznała za najbardziej prawdopodobną. Dlaczego? Bo Micheil Saakaszwili ma trudną sytuację wewnątrz kraju, a w dodatku gdy padły strzały, nie okazał, podobnie jak jego ochroniarze, zaniepokojenia. Taki raport w gorącym momencie został wysłany do najważniejszych osób w państwie.

Szybko okazało się, że radykalna teza ABW nie miała pokrycia w faktach. Kilkadziesiąt godzin po awanturze, same władze separatystycznej Osetii Południowej przyznały się, że to ich wojska strzelały w powietrze w czasie incydentu. . Oficjalnie opinii publicznej został przedstawiony raport Jacka Cichockiego, ministra odpowiedzialnego za tajne służby. Cichocki analizuje w nim przebieg zdarzenia i wskazuje na błędy ochrony BOR i organizatorów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj