Dziennik Gazeta Prawana logo

Głowa prawosławia w Polsce sprzedała się SB

13 stycznia 2009, 08:56
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Głowa prawosławia w Polsce sprzedała się SB
Inne
Zwierzchnik polskiego prawosławia był tajnym i nadzwyczaj gorliwym współpracownikiem komunistycznej bezpieki. Tak wynika z akt IPN, do których dotarła "Rzeczpospolita". Dla pieniędzy i kariery arcybiskup Sawa pod pseudonimem Jurek donosił na kogo się dało. I to całymi latami.

Został zarejestrowany w 1965 roku. Ale już wcześniej chciał wykazać się lojalnością. "W okresie (do pozyskania) odbyto 70 spotkań, które pozwalają na stwierdzenie, że tajny współpracownik jest lojalny, szczery i obojętny w stosunku do organów SB” - cytuje zapiski pierwszego oficera prowadzącego płk Zygmunta Siellawę "Rzeczpospolita".


Gdy arcybiskup Sawa dopiero robił karierę duchownego, donosił na zwierzchników. Po śmierci metropolity Stefana sugerował SB, że to on powinien zostać jego następcą. Wiedział, że bezpieka trzyma w szachu niemal cały Kościół prawosławny i że na pewno będzie mogła mu pomóc. Zasłużył się dla niej. O metropolicie Stefanie pisał, że jest "tępy", "wrogi wobec zarządzeń władz państwowych" i "czuły na lizostwo i płaszczenie się".

Donosił też na kolegów z duchowieństwa. Opisywał sylwetki uczestników konferencji teologicznych, donosił, kto jest homoseksualistą i nadużywa alkoholu. "Ks. J.L. chodzi po restauracjach, popija z nimi wódkę, spotyka się, i to bardzo często, jak również spaceruje z nimi po parku, wreszcie zaprasza ich do domu, tam odbywa się dalsze pijaństwo, a potem proceder zboczonej miłości z chłopakami" - pisał arcybiskup Sawa.


Przy pomocy SB ks. Sawa próbował kształtować politykę personalną na Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej - pisze "Rzeczpospolita". "Jako wykładowca jest zerem. Jest stary, o b. despotycznym usposobieniu. Wśród kadry ma opinię b. złą, wśród studentów jest traktowany lekceważąco. Brak mu jakiegokolwiek autorytetu. Ponadto jego sklerotyczne usposobienie przy minimalnej wiedzy i braku jakichkolwiek zdolności dydaktycznych jako wykładowcy - już dawno go dyskwalifikują i dziwnym jest utrzymywania go w kadrze ChAT-u" - donosił SB 26 sierpnia 1968 roku.

Za swe usługi arcyiskup brał spore pieniądze. Płk Wójcik 7 grudnia 1982 roku przekazał bp. Sawie kopertę zawierającą 7 tys. zł (dwie trzecie ówczesnej średniej pensji). Biskup początkowo się krygował, ale w końcu pieniądze przyjął i pokwitował. Kolejny tego typu prezent dostał od bezpieki na swoje 45. urodziny w 1983 roku. Tym razem było to 10 tys. zł. - pisze "Rzeczpospolita".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj