Dziennik Gazeta Prawana logo

Nie wolno wynajmować brzucha za pieniądze

11 maja 2009, 20:03
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Nie wolno wynajmować brzucha za pieniądze
Inne
Co będzie, jeśli matka zastępcza nie zechce zrzec się praw do dziecka? Albo jeśli ono urodzi się chore i rodzice biologiczni nie będą chcieli go wziąć? Dyrektor warszawskiej kliniki leczenia niepłodności mówi DZIENNIKOWI, dlaczego nie chce współpracować z firmą pośredniczącą w wynajmowaniu surogatek.


Uważam, że nie możemy brać na siebie takiej odpowiedzialności i pośredniczyć w niejasnej prawnie procedurze.


No właśnie, nie jest uregulowane. A to rodzi wiele wątpliwości i nieprzewidzianych skutków. Co będzie, jeśli matka zastępcza nie zechce zrzec się praw do dziecka? Albo jeśli ono urodzi się chore, np. z zespołem Downa, i rodzice biologiczni nie będą chcieli go wziąć?


Jako lekarz muszę to wszystko brać pod uwagę. Jestem odpowiedzialny za swoich pacjentów. Słyszałem, że takie zabiegi są wykonywane w jednej z polskich klinik, ale jak sądzę, tylko do czasu. Do pierwszego przypadku, kiedy pojawią się jakieś kłopoty. A wtedy środowisko lekarskie nie stanie po stronie kolegi, który decyduje się na takie zabiegi.


Moim zdaniem powinno być dozwolone, ale jednocześnie obwarowane bardzo szczegółowymi przepisami. Tak jak np. w Wielkiej Brytanii, gdzie od 1990 r. macierzyństwo zastępcze jest dopuszczalne, ale tylko w trzech przypadkach: kiedy kobieta nie ma macicy, kiedy z powodu choroby nie powinna zachodzić w ciążę albo kiedy wielokrotnie poroniła. Wyklucza to więc przypadki, gdy kobieta chce wynająć matkę zastępczą, bo np. ciąża mogłaby jej zepsuć figurę czy przeszkodzić w karierze.


Miałem jedną taką parę. Ci ludzie nie powiedzieli tego wprost, ale z rozmowy jasno wynikało, że kobieta po prostu robi karierę, więc absolutnie nie może sobie pozwolić na 9 miesięcy przerwy. A wracając do Wielkiej Brytanii, to okazuje się, że 40 proc. matek zastępczych to kobiety z najbliższej rodziny biologicznej matki, siostry albo kuzynki. W żadnym wypadku nie płaci się im za wynajęcie brzucha. Rodzice pokrywają jedynie koszty utrzymania ciężarnej.


Oczywiście, że nie. To suma wzięta z sufitu.


Trzeba podkreślić, że macierzyństwo zastępcze to ledwie ułamek procenta w skali wszystkich zabiegów związanych z leczeniem niepłodności. Uważam, że gdyby sytuacja prawna macierzyństwa zastępczego została prawnie uregulowana, byłoby to nie więcej niż kilkanaście przypadków rocznie.

*Tomasz Rokicki, dyrektor medyczny warszawskiej kliniki InviMed

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj