Afera, jaka afera? - tak zdaje się myśleć . Nadal prowadzi i udziela porad, . I to mimo tego, że jego kariera znalazła się na zakręcie.
Ale od afery z firmą Sparrow i interesami z jednym z banków, którym podobno patronowała jego narzeczona, , Kammel nie ucieka. Były prezenter TVP opowiada o niej na swych szkoleniach. Ale najwyraźniej wychodzi z założenia, że "co nie zabija, to wzmacnia".
W niedzielę dyżurny bohater wszystkich tabloidów poprowadził w jednym z warszawskich hoteli. Powitała go gorąca owacja.
"Pan prezes poprosił mnie, abym opowiedział, jak budowałem swoją karierę telewizyjną" - tak, według "Faktu", zaczął Kammel. Od razu jednak rozprawił się z atakującą go prasą. "Proszę, przejdźmy do pierwszego slajdu. Oto nagłówek w bulwarówce: . W ten sposób postanowiłem skomentować ostatnie doniesienia prasy odnośnie mojej osoby. Od razu przychodzi mi na myśl mój ulubiony cytat, którego autorem jest Mark Twain: " - miał mówić pewny siebie gwiazdor.
Potem dużo opowiadał o swojej "obsesyjnej determinacji", która "chłopakowi z prowincji", pozwoliła zrobić karierę. Na koniec jeszcze , by zmotywować sprzedawców ubezpieczeń do ciężkiej i wytrwałej pracy. "Trzeba zawsze realizować marzenia. Ja na przykład zawsze marzyłem o porsche. Tylko błagam was, " - relacjonuje jego rady "Fakt". Jak widać, zwolniony z hukiem z TVP prezenter, nadal dobrze się bawi.