Wszystko się zaczęło od smsa, jakiego otrzymała Jolanta M. od swojego syna Marcina. W jego treści była dramatyczna informacja o ciężkiej chorobie wnuczka kobiety, u którego zdiagnozowano nowotwór złośliwy. 29-latek w klinice onkologicznej.
Bez chwili zastanowienia . Później otrzymywała kolejne smsy od syna i synowej. Znowu potrzebowali pieniędzy, bo Patryk trafiał kolejno do różnych szpitali w Polsce, jego stan się pogarszał, musiał wyjechać do Francji i Szwecji. Tłumaczyli, że nie mają na to pieniędzy, bo .
Jolancie M. , znajomych, a także wzięła kredyt w banku. Nie mogła przecież pozostawić ich bez pomocy. . To spowodowało, że kobieta nabrała podejrzeń.
W końcu okazało się, że cała historia o umierającym Patryku została zmyślona, a jej syn Marcin wraz z żoną Małgorzatą niemal całą kwotę wydali w centrach handlowych. , a jedyny zabieg chirurgiczny, jaki przeszedł to usunięcie migdałków.
Według ustaleń prokuratury małżeństwo . Podczas przesłuchania rodzice Patryka twierdzili, że wcześniej pożyczyli jego babci 200 tysięcy i w ten sposób teraz odbierali dług. Ich słowa nie znalazły jednak potwierdzenia.
Oboje usłyszeli zarzuty doprowadzenia osoby do niekorzystnego rozporządzenia własnym mieniem znacznej wartości. Grozi za to do 10 lat więzienia.