Dziennik Gazeta Prawana logo

Na barykadę prosto z własnego wesela

1 sierpnia 2009, 09:24
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
1 sierpnia 1944. Przed południem w jednym z warszawskich kościołów dwoje młodych ludzi mówi sobie sakramentalne "tak". Po zakończonej ceremonii państwo młodzi udają się na skromne wesele. Przerywa je pojawienie się łączniczek i zabranie pana młodego na miejsce zbiórki oddziału.

W takich niecodziennych okolicznościach Powstanie Warszawskie rozpoczęło się dla Aleksandra (Alka) Małeckiego. Walczył w batalionie Chrobry. Świeżo poślubiona panna młoda nie brała udziału w konspiracji. Nie walczyła, podzieliła los cywilnej ludności stolicy wypędzonej z miasta przez okupantów. Niemcy wywieźli ją na roboty. Trafiła do gospodarstwa rolnego w III Rzeszy. Tam 31 grudnia tego samego roku odnalazł ją jej małżonek, który uciekł z niemieckiej niewoli.

Nasze zaręczyny odbyły się niemal równocześnie ze ślubem relacjonuje wydarzenia z 1 sierpnia 1944 r. w filmie pan młody, który wówczas miał 25 lat. Ślub braliśmy chyba około godziny 11. Trzy godziny później, około drugiej po południu, rozległo się pukanie do drzwi. Przyszły łączniczki, przyniosły opaski i kazały się zebrać o godzinie 15 na miejscu postoju naszego oddziału w lokalu przy ul. Żelaznej. Na naszym przyjęciu był ksiądz. Zebrał wszystkich moich kolegów, gości weselnych do kuchni i tam pobłogosławił ich. I wszyscy się rozeszli.

Historia Alka jest jedną z kilku, które umieścił w swoim filmie Maciej Piwowarczuk w swoim filmie Epidemic of Love (Epidemia miłości). Ich bohaterami są pary, które pobrały się w czasie sierpniowych i wrześniowych walk.

Chciałem pokazać tamte wydarzenia od innej strony mówi twórca filmu. Nie martyrologicznie, ale po ludzku. Ukazać powstańców jako ludzi z krwi i kości. Dlatego skoncentrowałem się na powstańczych ślubach, ewenemencie tamtych dni.

W filmie występuje m.in. jedyna para, której ceremonia ślubna została sfilmowana okiem kamery powstańczego fotoreportera. Bill i Lilly Biegowie mieszkają dzisiaj w Stanach Zjednoczonych. Ich losy to prawdziwie wojenna miłość. Jednak kadry z własnego ślubu dane im było po raz pierwszy obejrzeć dopiero w latach 90. kilkadziesiąt lat po ceremonii. Byli bardzo wzruszeni. Inna z par, której losy przytoczył Piwowarczuk, to Maciej i Maria Piechotkowie. Mogą być oni modelowym przykładem małżeńskiej wierności. Od końca wojny rozstali się bowiem... jedynie na jeden dzień.

Tytuł obrazu nie jest przypadkowy. W trakcie Powstania Warszawskiego bowiem stanęło na ślubnym kobiercu 256 par. Mimo iż naczelne dowództwo zabroniło ślubów jako źle wpływających na morale.

Ich uczucie to prawdziwe jądro miłości opowiada twórca filmu. Najgłośniejsze, najbardziej prawdziwe krzyknięcie kocham cię!. Ludzie, którzy się wówczas pobierali, czuli, że to jest ta miłość. Jedna jedyna na całe życie. Wszystko inne przyszłość, praca, rodzina traciło wówczas dla nich swoje znaczenie dodaje.

Film dokumentalny Macieja Piwowarczuka Epidemia miłości będzie można obejrzeć w sobotę 1 sierpnia na kanale TVP 2 o godz. 21.45.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj