Krzyż ufundowany przez panią Jadwigę Zarembę stanął na przycerkiewnym cmentarzu we wsi Radruż (woj. podkarpackie, powiat lubartowski). Miejscowi ludzie pamiętają, że zastrzelonych przez UPA. Miejsca pochówku pozostałych są nieznane.
"Ci ludzie nie mają nawet krzyża, dlatego zdecydowałam, że wszystkich, którzy w Radrużu zginęli z rąk UPA" - mówi portalowi Kresy.pl pani Jadwiga.
Jej inicjatywa nie spodobała się lokalnym władzom. Uznały krzyż za pomnik, a nie nagrobek i nakazały go rozebrać. Różnica jest taka, że .
Jak podaje portal Kresy.pl fundatorka została zasypana nakazami rozebrania obiektu, , pretensje ma także nadzór budowlany.
Pikanterii sprawie dodaje fakt, że w odległości 50 m od krzyża postawionego przez panią Jadwigę od kilku lat stoi pomnik ku czci "Bohaterów UPA".