Pani Danuta Durda wraz z mężem mieszkała w Tarnobrzegu. Po raz pierwszy pan Zbigniew poczuł się gorzej w weekend. Wtedy - stan pacjenta poprawił się.
Ale kolejne bóle przyszły w poniedziałek. "Przed 7 rano wezwałam karetkę. Po zbadaniu ciśnienia okazało się, że mąż ma 70 na 40. Lekarz " - wspomina Danuta Durda. Od lekarza pogotowia usłyszała, że niskie ciśnienie to sprawa dla lekarza rodzinnego. Poszła więc do przychodni zapisać męża na wizytę. . "Mojemu mężowi życia nikt nie wróci, ale może innych się uratuje. Bo taki człowiek nie powinien pracować w zawodzie lekarza. (...) Mogę mu teraz zanieść te 280 złotych, skoro tak potrzebuje!" - mówi pani Danuta.
Nie bez znaczeni może być fakt, że pan Zbigniew nadużywał alkoholu. Okoliczności sprawy ma wyjaśnić prokuratura, zawiadomiona przez panią Danutę.