"Nie wymyślono lepszego wroga niż Ameryka"
"Rosja chce być zarazem na Zachodzie i przeciwko niemu. Na tę schizofrenię można znaleźć dużo przykładów. Najgorsze, że Kreml wszedł znów do imperialistycznego matrixu. Tam liczy się status mocarstwa i tożsamość definiowaną w opozycji do jednego przeciwnika" - komentuje rosyjska politolog Lilia Szewcowa.
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-22

temp. min 6°C max. 31°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
RADOSŁAW KORZYCKI: Kilkanaście dni temu wygasł rosyjsko - amerykański traktat o redukcji broni strategicznej START - 1. Waszyngton i Moskwa dopiero co wznowiły w Genewie negocjacje na temat nowego porozumienia. Szef sztabu generalnego rosyjskiej armii generał Nikołaj Makarow oświadczył, że porozumienie może zostać zawarte już w pierwszych dniach nowego roku. Wcześniej jednak do rosyjskich mediów przeciekały informacje, że delegacja z Moskwy oskarża USA o torpedowanie negocjacji. Jak sprawę ewentualnego nowego traktatu widzi Rosja?
LILIA SZEWCOWA*: Widzę sprawy z perspektywy liberalnego demokraty, jestem więc w zdecydowanej mniejszości. Tymczasem cokolwiek będą oficjalnie mówić ludzie Kremla, stosunki USA-Rosja są niezwykle ważną częścią wewnętrznego życia politycznego u nas. Dlatego rezultat rozmów o traktacie, jakikolwiek by nie był, na pewno będzie przez Moskwę politycznie wykorzystany. Tyle, że nie jestem pewna, czy władzy zależy na sukcesie negocjacji.
Dlaczego?
Polityczna wierchuszka ciągle odwołuje się do tego, co dzieje się w Ameryce. Bez przerwy odnosi się do Ameryki bacznie śledzi, co się tam dzieje. Stwierdzenie, że Rosję od Zachodu dzieli
przepaść w wartościach, i politycznych i społecznych, jest przecież truizmem. Problem polega na tym, że Rosja weszła znowu do imperialistycznego matrixu, do swojego tradycyjnego paradygmatu
przetrwania, na który składa się władza dzierżona przez jedną dłoń, wzmocniona przez status mocarstwa, permanentne szukanie nowych wpływów, nowych terytoriów działania. A przede wszystkim
chodzi tu o tożsamość definiowaną w opozycji do wroga, czyli teraz i zawsze Ameryki.
Chce pani powiedzieć, że ewentualny układ START - 2 jest skazany na porażkę? Przecież kiedy Hillary Clinton w symbolicznym geście zaproponowała „wyzerowanie” w
stosunkach z Rosją, na Kremlu przyjęto to z radością.
Przede wszystkim Rosja i Stany Zjednoczone inaczej postrzegają sprawę owego „resetu", który na spotkaniu z Siergiejem Ławrowem zrobiła debiutująca w roli sekretarza stanu
pani Clinton. Dla Waszyngtonu miał to być środek do poważniejszych celów, np. budowania nowej koalicji w sprawie Iranu. Dla Moskwy reset oznacza, że została ona wzmocniona, że Waszyngton na
nowo liczy się z jej mocarstwowością i tak naprawdę zaprasza do odbudowania bipolarnego systemu, w którym dominują dwie potęgi. W dalszej kolejności wzmacnia to powszechny w Rosji
antyzachodni resentyment.
Wokół resetu buduje się już nową propagandę? Chociażby wtedy, gdy Waszyngton zrezygnował ze starej koncepcji budowy w Polsce i Czechach systemu tarczy antyrakietowej, Rosja zrozumiała
to jako element odwilży.
Owszem. Bo z punktu widzenia USA po prostu potrzeba nowych środków do zapewnienia sobie bezpieczeństwa. Nikt w Ameryce nie zamierzał składać Moskwie lenna.
Czytaj dalej >>>


























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!