"W ZUS jest za dużo polityki"
Co by nie kombinować przy systemie emerytalnym, to jeśli nie będzie nas pracowało więcej, niczego nie rozwiążemy. Na początku lat 90. ZUS miał nadwyżki. Dopiero w wyniku zmian demograficznych doszliśmy do obecnej sytuacji - mówi Jerzy Osiatyński.
- Ten bank da kredyt najszybciej
- Były dyrektor ZUS wyszedł z aresztu
- Bank Światowy chwali Polskę
- "Nie szukajcie dziury w FUS"
- Emerytury poszły w górę. Zobacz o ile
- Rząd załatwi nianiom emeryturę
- Wkrótce emerytury będą skandalicznie niskie
- "KRUS to ślepa uliczka"
- Dla Polaka ZUS ważniejszy niż Kościół
- "OFE jak kozioł ofiarny"
- OFE straciły dwa miliardy złotych
- 250 osób ewakuowano z budynku ZUS
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -14°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Paulina Nowosielska: ZUS tonie, a nasze emerytury są zagrożone?
Jerzy Osiatyński*: Sprawa jest poważna, kiedy popatrzeć, jakie są przyczyny narastającego deficytu w systemie ubezpieczeń społecznych. Otóż liczba niepracujących w relacji do
pracujących od lat powiększa się, głównie za sprawą czynników demograficznych. I dziś mamy trzy rozwiązania. Albo podnieść składkę emerytalną, albo obniżyć przeciętną relacje
emerytury do płacy, albo zahamować proces zwiększania się liczby emerytów w stosunku do liczby pracujących.
Coś z tego ma szansę zostać wykonane?
Problem Polski polega na tym, że relacja liczby osób aktywnych zawodowo do otrzymujących świadczenia jest o około 10 punktów procentowych niższa niż przeciętnie w Europie. Wszystkie
dotychczasowe próby poprawy tej relacji były podejmowane na zbyt małą skalę. Jednak bez drastycznych ruchów będziemy coraz więcej dopłacać z budżetu do świadczeń emerytalnych. Nie
poprawimy też finansów publicznych.
Czyli to przesądzone, że czeka nas podwyższenie wieku emerytalnego i likwidacja przywilejów emerytalnych?
Tak. Trzeba możliwie najszybciej zrównać wiek emerytalny kobiet i mężczyzn. Polka, która dziś nie skończyła 40 lat, będzie żyła jakieś 7-8 lat dłużej niż jej rówieśnik -
mężczyzna. W efekcie dyskryminacji, przy tych samych kwalifikacjach, na tym samym stanowisku, kobieta dostaje na ogół mniejsze wynagrodzenie. Pracuje też o pięć lat krócej. A skoro tak, to
zgromadzony przez lata pracy kapitał, podstawa wyliczenia emerytury, będzie odpowiednio mniejszy. Mniejszą skumulowaną sumę trzeba podzielić na większą ilość lat. I to jest podstawowa
przyczyna, dla której do zrównania wieku emerytalnego mężczyzn i kobiet trzeba dążyć. Brak równości okresów składkowych i płac. Jednak wydłużając wiek emerytalny kobiet trzeba zarazem
zaliczać urlopy macierzyńskie i wychowawcze do okresów składkowych. Wiek emerytalny powinien być wydłużany stopniowo. Co rok o dwa, trzy lata. Być może w różny sposób, w różnych grupach
zawodowych. Docelowo średnio do około 67 roku życia. Natomiast usunięcie przywilejów powinno pójść kompleksowo. Począwszy od służb mundurowych, czyli wojska, policji, na sędziach i
prokuratorach kończąc. Lista jest długa.
czytaj dalej

































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!