Według Sowy rozbiory były szansą na utworzenie nowoczesnego państwa. - Oczywiście w każdym zaborze było inaczej, ale nie zgadzam się z tezą, że w rosyjskim była wyłącznie rujnacja i plądrowanie. Przecież obszar Warszawy i Łodzi był jednym z najlepiej rozwiniętych gospodarczo obszarów całego imperium rosyjskiego. To tu powstały pierwsze masowe, nowoczesne partie polityczne - mówi Sowa.

Zdaniem socjologa zaborcy opodatkowali masowo szlachtę i skonstruowali mechanizm administracyjny. - Dopiero oni znoszą pańszczyznę, wyzwalając "polskich" chłopów od Polaków. Reformują gospodarkę. Pod zaborami na terenie byłej I RP rozwija się infrastruktura i zmieniają się stosunki społeczne. Ale następuje też zmiana społeczno-kulturowa - nowoczesność kształtuje się jako siła antagonistyczna wobec tradycyjnej tożsamości polskiej - twierdzi Jan Sowa w wywiadzie dla "GW".

Sowa twierdzi, że kontekście rozbiorów, nie byliśmy ofiarą. - W dużej mierze sami to sobie zrobiliśmy, a właściwie elity państwa całej reszcie - mówi. Jako przykład podaje mit o rozpijaniu narodu przez zaborców i okupantów. - Szlachta zrobiła to znacznie wcześniej. Tylko i wyłącznie ona miała prawo do produkcji alkoholu i nakładała na chłopów obowiązki dotyczące jego konsumpcji. I jeśli np. chłop się żenił, musiał kupić od pana określoną ilość alkoholu. Nie mógł pić w karczmie w wiosce, która nie była własnością jego pana, ale wyłącznie tam, gdzie zyski z jego picia czerpał pan. W interesie szlachty było rozpijanie chłopstwa - twierdzi Sowa.