Dziennik Gazeta Prawana logo

Policja sprawdzi, czy wojewoda wyłudzał prawo jazdy

12 października 2007, 15:23
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Wojewoda mazowiecki tłumaczył się szefowi MSWiA. Ludwik Dorn pytał, czy Wojciech Dąbrowski chciał wyłudzić prawo jazdy. Ale nie przekonał ministra. Dorn zlecił policji zebranie wszystkich dokumentów, jakie Dąbrowski składał, gdy ubiegał się o duplikat dokumentu.

Rano Dąbrowski tłumaczył się dziennikarzom. I okazało się, że chociaż jest prawnikiem, to myślał, że gdy zbierze 21 punktów karnych za wykroczenia drogowe, to jego prawo jazdy po roku automatycznie odzyska ważność. W ten sposób odpierał zarzuty "Wprost". Tygodnik napisał, że wojewoda złożył wniosek o wydanie wtórnika dokumentów, gdy stracił prawo jazdy za przekroczenie limitu punktów karnych.

"Kim pan jest z wykształcenia?" - pytali dziennikarze. "Prawnikiem" - odpowiadał wojewoda. "I naprawdę myślał pan, że 21 punktów karnych kasuje się po roku?" - naciskali. "Żyłem w takiej świadomości" - zarzekał się Dąbrowski. I dodał, że tak go zapewniali policjanci.

"Od 1996 do 2004 roku żyłem w świadomości, że prawo jazdy posiadam. Byłem w tym okresie wielokrotnie kontrolowany przez policję. Nigdy nie kwestionowano moich uprawnień" - wyjaśniał wojewoda. Ale nie zaprzeczał, że w 1996 roku zebrał 21 punktów karnych.

Jak twierdzi, o tym, że prawo jazdy straciło wówczas automatycznie ważność - czyli, że przez osiem lat jeździł autem bezprawnie - dowiedział się dopiero w 2004 roku, gdy wystąpił w urzędzie o wydanie wtórnika dokumentu, bo poprzedni zgubił. Nie przyznał się wtedy, że przekroczył już limit punktów karnych i nie ma uprawnień do kierowania samochodem - twierdzi "Wprost". I to - zdaniem tygodnika - dowód, że wojewoda chciał wyłudzić prawo jazdy.

Wojewoda zaprzeczył także, że był skazany za jazdę po pijanemu rowerem. "Jestem karany, ale nie skazany" - ostro odpowiadał dziennikarzom. Dąbrowski zapowiedział, że poda do sądu każdego, który nazwie go przestępcą. Ogłosił, że publikacje o jego kłopotach z prawem są "elementem walki politycznej".

Przyciskany przez dziennikarzy przyznał jednak, że jechał rowerem po pijanemu i złapała go wtedy policja. "Nie zagrażałem nikomu, tylko sobie" - bronił się.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj