mówił Piskorski.
– dodał polityk.
W swojej książce "Między nami liberałami" Piskorski opisuje m.in. dziwne zachowanie obecnego premiera w kampanii do Sejmu w 1991 r.: -
O kulisach finansowania zakładanego przez Tuska KLD napisał na podstawie rozmów z Piskorskim tygodnik "Wprost". Jeden z informatorów pisma twierdzi, że CDU, które było wtedy przy władzy w Niemczech, szukało w krajach postkomunistycznych partnerów do współpracy.
-Unia Demokratyczna, w której byli Kuroń czy Geremek, wydawała im się zbyt lewicowa, prezydent Wałęsa z kolei nieobliczalny. Podobnie oceniali braci Kaczyńskich, którzy wtedy zaczęli budować Porozumienie Centrum. Postkomuniści oczywiście nie wchodzili w grę. Odpowiedni wydawał się Kongres. CDU bezzwrotnie darowało KLD kilkaset tysięcy marek. To były pieniądze w gotówce, które działacze KLD wymieniali w kantorach na złotówki w Warszawie. Pieniądze poszły na budowanie partii w 1991 r. - cytuje "Wprost".
Ale pieniądze na budowę struktur w Niemczech miały pochodzić nie tylko z Niemiec. Piskorski twierdzi, że głównym sponsorem partii kierowanej przez obecnego premiera był wtedy biznesmen Wiktor Kubiak. To on wynajął biuro dla KLD w centrum Warszawy, w hotelu Marriott, który był na początku lat 90. synonimem luksusu.
– opowiada Piskorski o kulisach finansowania partii.