Donald Tusk zaznaczył, że nie ma problemu jego formalnej kandydatury na następcę Hermana Van Rompuya. Zaprzeczył też rewelacjom Rzeczpospolitej, że kanclerz Niemiec Angela Merkel namawiała go do kandydowania.

Nie wyklucza również, że Radosław Sikorski może zająć ważne stanowisko w Unii Europejskiej. Dodaje, że nie jest jedyną osobą, która mogłaby z Polski trafić do Brukseli. Premier powtórzył dziennikarzom w Brukseli, że minister spraw zagranicznych jest kandydatem na szefa unijnej dyplomacji. Jednocześnie zaznaczył, że mocnym kandydatem jest lewicowy polityk, Włoszka, Federica Mogherini. Dodał, że widać determinację kilku państw, by właśnie ona otrzymała to stanowisko.

Donald Tusk zastrzegł, że dla Polski najważniejsze jest zdobycie jednej z najistotniejszych tek gospodarczych w Komisji Europejskiej. Jako najbardziej pożądaną wskazał tekę komisarza do spraw energii.

Premier przyznał, że popierał odsunięcie decyzji o obsadzie najważniejszych stanowisk w Unii Europejskiej o kilka tygodni. Podkreślił, że propozycje przygotowane w kuluarach nie odpowiadały interesom krajów naszego regionu. Dodał, że argumenty na rzecz większej równowagi geograficznej w rozdaniu stanowisk w Unii, znalazły zrozumienie.