Adam Hofman i Tomasz Nałęcz pokłócili się na antenie Radia ZET. Rozmowa dotyczyła ujęcia oficera Wojska Polskiego i prawnika, którzy mieli pracować na rzecz rosyjskiego wywiadu. 

Adam Hofman przekonywał, że cieszy go fakt, że koalicja rządowa "przejrzała na oczy" i popiera stanowisko PiS. Wyraził przy tym nadzieję, że "może niedługo w innych sprawach też przejrzą na oczy". 

Na reakcję Tomasza Nałęcza nie trzeba było długo czekać.

- Ja wiem, że jestem dwa poziomy niżej niż Adam Hofman i nie wiem, że w normalnym świecie trwa walka wywiadów. Jestem tak naiwny i głupi, że świetnie znam postępowanie wywiadów w XIX wieku, jestem historykiem carskiej "ochrany", ale założyłem, że kiedy PiS przestał być partią rządzącą, to wywiady się z polski wyprowadziły. Tylko bym bardzo prosił, żeby nie robić ze mnie i pani redaktor idioty - zaapelował.

Rzecznik Prawa i Sprawiedliwości od razu zaczął dowodzić, że przez siedem lat robiono z obywateli idiotów.

-  To teraz dostaniecie rykoszetem! Nasze prawo wam to powiedzieć! - podkreślił. 

Dopytywany przy tym, do kogo odnosi się określenie "wam", Hofman wyjaśnił, że zwraca się do Nałęcza jako "przedstawiciela strony rządowej".

- Robienie z obywateli idiotów to hel, mgła, różne wersje zamachów i szalbierstwo z katastrofy smoleńskiej - skwitował Nałęcz.