Akcja "zielonych ludzików" zdarzyła się w określonej sytuacji. Na Krymie stacjonowała flota czarnomorska i de facto rosyjskich żołnierzy było więcej niż ukraińskich, nawet przed tymi wydarzeniami - mówił w Radiu ZET wicepremier i minister obrony, Tomasz Siemoniak. Jego zdaniem, taka sytuacja mogłaby się powtórzyć w państwach z mniejszością rosyjską, jednak NATO wyciągnęło wnioski z Donbasu i Krymu i umiałoby odpowiednio zareagować.

Siemoniak skomentował też słowa Zbigniewa Brzezińskiego o tym, że gdy Putin zajmie Rygę i Tallin, my tylko się oburzymy. Szef MON przypomina, że NATO, a w szczególności Amerykanie, nie  zostawią Polskę bez pomocy w razie agresji - dowodem na to są ostatnie ćwiczenia amerykańskich wojsk w państwach bałtyckich i na naszych poligonach.

ZOBACZ TAKŻE: Ukraina dostanie rakiety, które niszczyły czołgi Saddama?>>>