Paweł Graś: Nie widzę związku między tym, że ktoś pracuje dla Palikota i otrzymuje zlecenia z takich czy innych instytucji.
Postawcie jakiś konkretny zarzut, do którego się można odnosić. Pani sugeruje, że Palikot chodzi po urzędach i zmusza je, żeby dawały zlecenia Prześludze?
Ale to niech się tłumaczą władze Lublina i osoby odpowiedzialne za przetargi. Co ma do tego rzecznik rządu?
Ale powtarzam pani, że nie widzę związku z tym, że ktoś pracuje dla Palikota i jednocześnie startuje w jakichś przetargach. Poza tym ja nie wiem, jaka jest sytuacja. Wy coś napisaliście, ale
jak jest naprawdę? Ja nie jestem NIK-iem, prokuraturą ani inną służbą.
Są w kraju instytucje zajmujące się przetargami. To przecież się nie odbywa za zamkniętymi drzwiami, tylko w myśl obowiązujących procedur.
A co nas obchodzą relacje Palikota z Prześlugą albo z kimkolwiek innym?
No i? Nie widzę tu nic do wyjaśniania. Zresztą Palikot nieustannie odnosi się do wszystkich zarzutów medialnych. Nie mam poczucia, żeby unikał wyjaśnień.
Mam inne zajęcia na głowie.