Policja na razie nabrała wody w usta. Nie chce potwierdzić, czy zamachowiec był sam, czy za spust pociągnął też ktoś inny. Ważne jest jednak to, że nikogo nie zatrzymano i nikogo o nic nie oskarżono. Wygląda więc na to, że psychopata, który popełnił samobójstwo, działał sam. Był to prawdopodobnie 24-letni student z Chin.

Mundurowi nie chcą mówić też o motywach, które nim kierowały. Spekulują natomiast studenci. Ich zdaniem, Azjata przyłapał swoją dziewczynę na zdradzie. Według relacji świadków, mężczyzna próbował uspokajać Chińczyka. Jednak wielka kłótnia zakończyła się strzałami. Zginęła dziewczyna i chłopak, z którym zdradziła 24-latka.

Dwie godziny później student z Chin pojawił się w drugiej części kampusu. Tam zaczął strzelać niemal na oślep - w milczeniu wykonywał egzekucje. Zabił 30 osób, 29 ranił. Potem popełnił samobójstwo, strzelając sobie w twarz.