Statystyka na pierwszy rzut oka wygląda jednoznacznie - największa spośród mniejszości w brytyjskich zakładach karnych to Polacy. Niemal co dziesiąty osadzony, który nie jest obywatelem Wielkiej Brytanii, to Polak - podaje "Daily Mail". Wśród najliczniej obecnych mniejszości są również przybysze z Jamajki i Irlandii. Inne narodowości, których przedstawiciele pojawiają się w zestawieniu, to: Rumuni, Pakistańczycy, Litwini, Nigeryjczycy, Somalijczycy, Hindusi i Albańczycy.

Wśród skazanych z Polski jest małżeństwo - matka i ojczym - które zakatowało i zagłodziło na śmierć czteroletniego Daniela. Sprawa tego morderstwa odbiła się szerokim echem zarówno w Polsce, jak i na Wyspach. Chłopcu doznał niewyobrażalnego wręcz okrucieństwa - był bity, głodzony, poniżany. CZYTAJ WIĘCEJ NA TEN TEMAT >>>

Jest także nauczyciel chemii, skazany w ubiegłym miesiącu w związku ze sprawą, która przypomina nieco scenariusz serialu "Breaking Bad" - 61-letni mężczyzna planował produkcję amfetaminy w stworzonych przez siebie laboratoriach. Zakładał, że w ciągu dwóch dni uda mu się wytworzyć narkotyki warte 4 miliony funtów.

Gdy jednak dołożymy kontekst, okazuje się, że obraz wygląda nieco inaczej. Spośród liczącej niemal ogółem 4,5 mln populacji przybyszów z zagranicy, największą część stanowią Polacy, których - wedle brytyjskich statystyk - w 2012 roku było 700 tysięcy. A to oznacza, że stanowią ponad 15 procent imigrantów. Proporcjonalnie więc powinno ich być tyle samo w więzieniach - jest jednak stosunkowo mniej. 

Rocznie Wielka Brytania wydaje 360 milionów funtów na utrzymanie zagranicznych więźniów. A to oznacza, że dziennie na jednego osadzonego spoza UK wydawanych jest niespełna 90 funtów.