Trzej izraelscy chłopcy uprowadzeni na Zachodnim Brzegu nie żyją. Władze Izraela potwierdziły, że odnaleziono ich ciała. O ich śmierć obwiniają Hamas i zapowiadają odpowiedź. Przepełnił mnie głęboki smutek na wieść o zamordowaniu Naftalego Frankla, Gilada Shaera i Eyala Yifracha przez terrorystów z Hamasu - oświadczył wiceminister obrony Izraela Danny Danon. Wezwał do operacji "wyeliminowania Hamasu".

Wieczorem na nadzwyczajnym posiedzeniu ma się zebrać tak zwany gabinet bezpieczeństwa zwołany przez premiera Benjamina Netanjahu. Premier Izraela powiedział, że nie ma przebaczenia dla morderców dzieci i ich zleceniodawców oraz, że to jest czas na zdecydowane działanie.

Izraelskie władze od początku, od 12 czerwca, oskarżały o porwanie nastolatków radykalne palestyńskie ugrupowanie Hamas. Palestyńczycy zaprzeczali. Trzy dni temu władze w Tel Awiwie podały, że zidentyfikowały dwóch należących do Hamasu mężczyzn, którzy mieliby stać za porwaniem młodych żydowskich osadników. Poszukiwanie chłopców stało się największą od lat operacją izraelskiej armii na Zachodnim Brzegu.