Zarzuty zniesławienia dla mężczyzn, którzy domagali się wejścia do ukraińskiej firmy
W trakcie incydentu osoby te chciały wejść do biura ukraińskiej firmy pod pozorem sprawdzenia, czy właścicielka "wspiera Stepana Banderę”. Nagranie z zajścia opublikowano w internecie.
Jak poinformował w czwartek rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Poznaniu, prokurator Łukasz Wawrzyniak, do Komisariatu Policji Poznań - Stare Miasto 7 lipca br. zgłosiła się kobieta i złożyła zawiadomienie, że 3 lipca na terenie Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu, gdzie wynajmuje biuro do prowadzenia działalności gospodarczej, kilka osób ją zniesławiło.
Nagranie z tego incydentu trafiło do internetu i wywołało falę hejtu. We wpisie towarzyszącym wideo napisano, iż mężczyźni widoczni na filmie to "aktywiści wspierający Grzegorza Brauna i Korwin-Mikkego”, którzy domagają się wejścia z kamerą do biur ukraińskich firm w Polsce.
W części rozmowy z kobietą, która przedstawiła się jako obywatelka Ukrainy, mężczyźni powiedzieli, że "Ukraina jest wrogo nastawiona do Polski”, dlatego chcą skontrolować biuro firmy. Dopytywali się też, jaki ma stosunek do Bandery, a także dlaczego nie prowadzi przedsiębiorstwa w swoim kraju. Kobieta odmówiła wpuszczenia mężczyzn do biura i zapewniała, że firma działa legalnie, a ona osobiście szanuje Polaków.
Policja zatrzymała dwóch mężczyzn
Policjanci zidentyfikowali osoby biorące udział w zdarzeniu, a następnie zatrzymali dwóch mężczyzn. Po doprowadzeniu do prokuratury zatrzymani usłyszeli zarzuty zniesławienia. Rzecznik podał, że prowadzone w tej sprawie dochodzenie dotyczy także nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych w komentarzach umieszczonych w internecie pod filmami rejestrującymi zniesławienie pokrzywdzonej.
Podejrzani nie przyznali się do winy. Jeden odmówił składania wyjaśnień, drugi oświadczył, że udał się na uniwersytet, ponieważ chciał sprawdzić, czy wynajmowane są na nim pomieszczenia firmie, która sprowadza cudzoziemców. Prokurator zastosował wobec nich dozór policji oraz zakaz zbliżania się i kontaktowania z pokrzywdzoną. Grozi im kara grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
Spór o UPA
W ostatnich miesiącach doszło do napięć w relacjach polsko-ukraińskich w związku z kwestiami historycznymi, w tym o upamiętnianie Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) i związanych z nią postaci. Spór wywołała podjęta pod koniec maja decyzja prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu ukraińskiej jednostce wojskowej nazwy Bohaterów UPA.
Decyzja ta spotkała się z krytyką w Polsce. Negatywnie ocenili ją m.in. premier Donald Tusk, szef MON i wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz oraz resort dyplomacji, a prezes IPN Karol Nawrocki 19 czerwca poinformował, że zdecydował o odebraniu Zełenskiemu Orderu Orła Białego. Dzień później Zełenski odesłał order do Warszawy za pośrednictwem firmy kurierskiej.
UPA pozostaje jednym z najbardziej spornych tematów w relacjach polsko-ukraińskich. Według polskich historyków w lipcu 1943 r. oddziały UPA przeprowadziły skoordynowane ataki na około 150 miejscowości zamieszkanych przez Polaków na Wołyniu, co stało się kulminacją zbrodni określanej w Polsce jako ludobójstwo wołyńskie. Za sprawców uznawani są członkowie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów frakcji Stepana Bandery oraz podporządkowanej jej UPA.
Parlament Europejski przyjął w środę rezolucję, w której wyraził ubolewanie z powodu „niepotrzebnej i niesprowokowanej eskalacji” spowodowanej przez prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, polegającej na nadaniu elitarnej jednostce Sił Zbrojnych Ukrainy imienia "Bohaterów UPA”.
Studiowała edukację medialną i dziennikarstwo na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego.
W dzienniku pracuje od 2020 roku. Pracowała m.in. w fundacji działającej na rzecz osób starszych przy TV Puls. Zajmowała się tworzeniem informacji, przeprowadzała wywiady na potrzeby spotów reklamowych, pisała reportaże ukazujące problemy społeczne i materialne osób starszych. Tworzyła content na social media, organizowała plany filmowe na potrzeby spotów charytatywnych. Zajmowała się również montażem treści wideo.
W dziennik.pl zajmuje się głównie pisaniem o aktualnych wydarzeniach politycznych, newsowych i gospodarczych.