Ukraina dziś rozpoczyna częściową mobilizację rezerw. Kijów po raz kolejny przekonuje, że rosyjskie oddziały szykują się do inwazji. Angela Merkel i Petro Poroszenko wezwali do natychmiastowego wznowienia rozmów z udziałem Rosji poświęconych sytuacji w Donbasie.

Są dwa scenariusze. Pierwszym jest ofensywa wojskowa Federacji Rosyjskiej na pełną skalę = mówił szef Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ołeksandr Turczynow cytowany przez "Ukraińską Prawdę". Drugim - nasilenie na terenie Ukrainy aktów terroru. Jak przekonują analitycy, wtargnięcie na Ukrainę nie musi nastąpić od strony Donbasu. Rosjanie prowadzą loty zwiadowcze dronów nad terenem graniczącego z Rumunią i Mołdawią Budziaku, który jest częścią Besarabii.

To nowe zmartwienie strategów z Kijowa. Opanowanie tego izolowanego od reszty Ukrainy regionu pozwoliłoby na wykrojenie korytarza na Krym od strony zachodniej, a nie od Wschodu przez obwody zaporoski i chersoński, które są kontrolowane przez wiernego rządowi oligarchę Ihora Kołomojskiego.

Wywołanie "rosyjskiej wiosny" w Budziaku z punktu widzenia Moskwy ma kilka zalet. Po pierwsze to region wielonarodowy. Z 500 tys. mieszkańców zaledwie połowa to Ukraińcy. Reszta to ludność pochodzenia bułgarskiego, albańskiego, Mołdawianie, Rosjanie i Gagauzi. W takim układzie narodowościowym znacznie łatwiej rozgrywać potencjalną rewoltę.

Kolejną zaletą jest izolacja Budziaku od reszty Ukrainy. Łączą go z nią dwie drogi. By tu dojechać, trzeba przekroczyć jeden z dwóch mostów na Dniestrze. Wysadzenie ich pozbawia ukraińską armię możliwości skutecznego działania. Kolejną zaletą z punktu widzenia Moskwy jest bliskość separatystycznego Naddniestrza, w którym stacjonują siły rosyjskie. W ostatnim roku zostały one wzmocnione oddziałami Specnazu. W stolicy Naddniestrza - Tyraspolu - rozbudowano również pas startowy, który pozwala przyjmować duże samoloty transportowe.

Jak pisze brytyjski magazyn "The Economist", zmiana przynależności państwowej przez Budziak jest realna. W ostatnich 200 latach region dziewięć razy zmieniał suwerena. Gazeta podaje, że elity potencjalnego parapaństwa - określanego mianem Besarabskiej Republiki Ludowej - miałyby się rekrutować z byłych oficerów armii sowieckiej, którzy obecnie zamieszkują Bołgrad (paradoksem jest, że w tym niespełna 16-tysięcznym mieście urodził się obecny prezydent Ukrainy Petro Poroszenko). Bołgrad i okolice to tereny etnicznie bułgarskie i gagauskie. Pytanie o lojalność wobec Kijowa jest otwarte. W sąsiedniej Mołdawii Gagauzi popierają Moskwę.

Odcięcie Budziaku od Ukrainy daje Rosji korzyść nie tylko w wymiarze konfliktu z Kijowem. Na południe od Dunaju (a właściwie jego północnego ramienia Kilii), na terytorium Rumunii znajduje się strategiczny poligon - niedaleko miejscowości Babadag. Ćwiczą na nim m.in. Amerykanie. Kilkadziesiąt kilometrów dalej w Konstancy swoją bazę tranzytową Mihail Kogălniceanu do operacji na Bliskim Wschodzie i Azji Centralnej mają amerykańskie siły zbrojne. Na początku marca ubiegłego roku zyskała ona pełną gotowość bojową. Zastąpiła bazę w kirgiskim Manas, o którą Waszyngton prowadził grę z Moskwą (pod naciskiem Kremla Biszkek nie zgodził się na przedłużenie obecności amerykańskiej w Manas).

Na razie jednak cała uwaga Kijowa skupia się na Donbasie. Ostatnie dni zdominowały walki o kontrolowane od początku rebelii przez Ukraińców lotnisko w Doniecku. Zdobycie tego zrujnowanego portu lotniczego byłoby sukcesem Rosjan i separatystów. Doniesienia na temat tego, kto go kontroluje, są dotychczas sprzeczne. Wiarygodne wydają się natomiast informacje na temat intensywności walk. Jak podaje strona ukraińska, w ciągu doby dochodzi do kilkudziesięciu ataków. Rzecznik sił ukraińskich Andrij Łysenko przekonuje, że separatyści mobilizują swoje oddziały i koncentrują ciężki sprzęt w okolicach położonej niedaleko Doniecka Gorłówki. W Gorłówce jest trzykilometrowa kolumna czołgów kierująca się w stronę pozycji ukraińskich - mówił.

Pogorszenie bezpieczeństwa na Ukrainie następuje w fatalnym dla Kijowa momencie. Hrywna w ekspresowym tempie osłabia się w stosunku do dolara (w 2014 r. straciła połowę swojej wartości). Stopniały również rezerwy walutowe (w 2014 r. o 25 proc.). Równocześnie, jak wynika z sondażu Fundacji Demokratyczne Inicjatywy, ponad 94 proc. Ukraińców uważa, że obecna sytuacja w kraju jest gorsza niż rok wcześniej, w okresie gdy rządził Wiktor Janukowycz. Do tego Rosja żąda od Kijowa wcześniejszej spłaty 3 mld dol. za wykupione przez nią za rządów Janukowycza obligacje.

ZOBACZ TAKŻE: Donieck w ogniu. Z lotniska zostały zgliszcza. WIDEO nakręcone dronem>>>

CZYTAJ WIĘCEJ: Najświeższe informacje z całego świata>>>