Portal "Lenta.ru" przytacza wypowiedź izraelskiego historyka Efraima Zurowa, który stwierdza, że obecność Władimira Putina na uroczystościach w Oświęcimiu jest obowiązkowa. Obecność Putina powinna przypomnieć, kto rzeczywiście wyzwolił ten obóz śmierci, o czym członkowie Unii Europejskiej z krajów wschodniej Europy starają się zapomnieć - stwierdza Zurow.

Podobne komentarze można usłyszeć od byłych więźniów obozu. Putin jest naszym prorokiem, to źle że go nie zaproszono, ale mam nadzieję, że wkrótce znowu będziemy przyjaźnić się z Polakami - stwierdził jeden z byłych więźniów, Nikołaj Szylin, w trakcie otwarcia wystawy poświęconej rocznicy wyzwolenia Auschwitz - Birkenau.

I choć rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow tłumaczy, że na uroczystości do Oświęcimia nie rozsyłano imiennych zaproszeń, to rosyjskie media wciąż podejmują temat, nie zaproszenia Władimira Putina do Polski.

Nie pomagają też wyjaśnienia polskiej ambasador Katarzyny Pełczyńskiej - Nałęcz, która dała do zrozumienia, że nie politycy, a byli więźniowie są najważniejszymi gośćmi uroczystych obchodów 70 rocznicy wyzwolenia obozu koncentracyjnego Auschwitz - Birkenau.

CZYTAJ TAKŻE: Rosyjskie media oskarżają: Polska chce przemilczeć rolę Armii Czerwonej>>>