Na spotkaniu tym Rosjanie, którzy otrzymali instrukcje wprost od ministra spraw zagranicznych Siergieja Ławrowa, podkreślali, że aneksja Krymu jest nieodwracalna i Rosja jest gotowa bronić go nawet sięgając po broń atomową. Rosjanie ostrzegli też, że dozbrojenie przez NATO Ukrainy grozi eskalacją konfliktu i uzasadni reakcję wojskową Rosji na ekspansję sojuszu w stronę jej granic. Delegacja rosyjska zarysowała też potencjalnie jeszcze groźniejszy scenariusz konfliktu zbrojnego w rejonie Bałtyku, gdyby miało tam dojść do jakiejś rozprawy z mniejszością rosyjską.

Po spotkaniu Grupy Łaby w marcu, Amerykanie doszli do wniosku, że mimo izolacji i sankcji, prezydent Putin nadal rozpatruje "opcję bałtycką", jest gotów zdestabilizować Litwę, Łotwe i Estonię, ale chciałby zamaskować wszelkie ślady wiodące do Moskwy. Delegaci rosyjscy proponowali Amerykanom ustanowienie "gorącej linii" komunikacji między dowódcami obu stron, aby zapobiec wybuchowi walk, co - miałoby ich zdaniem - nieobliczalne konsekwencje dla całego świata. 

ZOBACZ TEŻ: Łukaszenka: Białoruś nigdy nie będzie częścią Rosji>>>