Turystyczny najazd na Tybet
Przez wieki Tybet był odległym i niedostępnym "dachem świata" i duchowym centrum lamaizmu. Obrońcy praw człowieka alarmują, że od uruchomienia linii kolejowej Qinghai - Tybet Chińczycy dokonują kolejnej, tym razem turystycznej inwazji tej krainy.
- Nawet 80 zabitych w zamieszkach w Tybecie
- W Tybecie trwa Wielkie Święto Modłów
- Tybet znów zamknięty dla turystów
- Tybetański mnich spalił się w rocznicę zamieszek
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Liczba turystów, którzy w 2007 roku odwiedzili ten autonomiczny region Chin, do niedawna jeden z najmniej znanych na świecie, przekroczyła liczbę żyjących w Tybecie Tybetańczyków i
osiągnęła 4 miliony. W Tybecie, zajętym zbrojnie przez Chiny w 1950 roku, żyje 2,8 mln Tybetańczyków.
Dzięki oddanej do użytku w 2006 roku najwyżej położonej na świecie linii kolejowej (5072 metrów n.p.m.) Tybet stał się głównym celem turystycznym dla nowobogackich Chińczyków.
Organizacje obrony praw człowieka uważają, że najazd turystów na Tybet oznacza ostatni cios w tybetańską kulturę, prześladowaną przez Chińczyków od czasu inwazji i okupacji.
Zupełnie inaczej widzą to Chińczycy. Uspokajają, że większość turystów trzyma się utartych szlaków i nie zapuszcza się w trudno dostępne rejony, gdzie żyją koczowniczy pasterze.
"Dopóki nie osiągną pewnego poziomu życia, zwykli Tybetańczycy bardziej martwią się materialną stroną własnego życia niż zachowaniem tybetańskiej kultury" - powiedział
Luorong Zhandui z Ośrodka Badań nad Tybetem.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!