Dziennik.plŚwiat

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

Czesi mówią"tak" traktatowi z Lizbony

2009-02-18 | Ostatnia aktualizacja: 19:23 | Komentarze: 0 | skomentuj

Niższa izba czeskiego parlamentu zaaprobowała traktat z Lizbony. Niewiele jednak brakowało, by dokument, na którym opiera się przyszłość Europy, przepadł w Izbie Poselskiej. Za przyjęciem traktatu głosowało 125 deputowanych. Konieczna była zgoda 120.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

To, że głosowanie nie będzie tylko formalnością, pokazała już wczorajsza wieczorna debata. Sprzeciwiający się traktatowi czescy komuniści i grupa posłów rządzącej Obywatelskiej Partii Demokratycznej (ODS) nie przepuścili żadnej okazji, by zablokować ratyfikację. Padły propozycje zorganizowania referendum, straszono roszczeniami Niemców sudeckich i dyktaturą Brukseli.

Mirek Topolanek walczy o traktat

Do głosowania na "tak" gorąco zachęcał premier Mirek Topolanek. Na szalę rzucił swój polityczny autorytet. "Gdybyśmy odrzucili ten traktat, w Europie wywołałoby to wstrząs. Nasz kraj znalazłby się na peryferiach Europy. Będę głosował za i wzywam do tego również swoich kolegów" - apelował podczas wczorajszej debaty szef rządu.

Za traktatem była większa część jego ODS, posłowie koalicyjnych Zielonych i Unii Chrześcijańskich Demokratów (KDU-CSL). Ratyfikację popierają także opozycyjni socjaldemokraci. W przypadku traktatu potrzebna była większość 3/5 głosów w 200-osobowej Izbie Poselskiej, czyli 120 głosów. Topolanek musiał więc do końca walczyć o głosy w swojej własnej partii. Rano za traktatem zagłosowało w sumie 125 posłów. Tylko o pięciu więcej niż ustawowe minimum. Przeciwko było 61 deputowanych.

Jeszcze długa droga przed traktatem

Dokument musi zostać jeszcze zatwierdzony przez Senat i podpisany przez prezydenta. Już wczoraj ODS-owscy senatorzy zapowiedzieli, że nie zajmą się ratyfikacją traktatu, jeżeli wcześniej nie zostanie zawarta umowa z USA dotycząca budowy systemu radarowego wchodzącego w skład amerykańskiej tarczy antyrakietowej.

Także uzyskanie podpisu prezydenta nie będzie łatwą sprawą. Vaclav Klaus zapowiada, że podpisze go tylko wtedy, jeżeli Irlandczycy przyjmą traktat w ponownym referendum.

Kolejny przystanek: Niemcy

>>>Niemiecki trybunał decyduje o Lizbonie

Nasi południowi sąsiedzi są więc największym zagrożeniem dla wejścia Lizbony w życie. Inna sprawa, że procesu ratyfikacyjnego nie zakończyli jeszcze również Niemcy. Za Odrą, gdzie traktat popiera przeważająca większość klasy politycznej, na przeszkodzie stanęły nieoczekiwanie skargi do trybunału konstytucyjnego. Ostateczna decyzja w największym kraju UE ma zapaść w maju.

PW, JB, RW
Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
«