To, że głosowanie nie będzie tylko formalnością, pokazała już wczorajsza wieczorna debata. Sprzeciwiający się traktatowi czescy komuniści i grupa posłów rządzącej Obywatelskiej Partii Demokratycznej (ODS) nie przepuścili żadnej okazji, by zablokować ratyfikację. Padły propozycje zorganizowania referendum, straszono roszczeniami Niemców sudeckich i dyktaturą Brukseli.

Mirek Topolanek walczy o traktat

Do głosowania na "tak" gorąco zachęcał premier Mirek Topolanek. Na szalę rzucił swój polityczny autorytet. "Gdybyśmy odrzucili ten traktat, w Europie wywołałoby to wstrząs. Nasz kraj znalazłby się na peryferiach Europy. Będę głosował za i wzywam do tego również swoich kolegów" - apelował podczas wczorajszej debaty szef rządu.

Za traktatem była większa część jego ODS, posłowie koalicyjnych Zielonych i Unii Chrześcijańskich Demokratów (KDU-CSL). Ratyfikację popierają także opozycyjni socjaldemokraci. W przypadku traktatu potrzebna była większość 3/5 głosów w 200-osobowej Izbie Poselskiej, czyli 120 głosów. Topolanek musiał więc do końca walczyć o głosy w swojej własnej partii. Rano za traktatem zagłosowało w sumie 125 posłów. Tylko o pięciu więcej niż ustawowe minimum. Przeciwko było 61 deputowanych.

Jeszcze długa droga przed traktatem

Dokument musi zostać jeszcze zatwierdzony przez Senat i podpisany przez prezydenta. Już wczoraj ODS-owscy senatorzy zapowiedzieli, że nie zajmą się ratyfikacją traktatu, jeżeli wcześniej nie zostanie zawarta umowa z USA dotycząca budowy systemu radarowego wchodzącego w skład amerykańskiej tarczy antyrakietowej.

Także uzyskanie podpisu prezydenta nie będzie łatwą sprawą. Vaclav Klaus zapowiada, że podpisze go tylko wtedy, jeżeli Irlandczycy przyjmą traktat w ponownym referendum.

Kolejny przystanek: Niemcy

>>>Niemiecki trybunał decyduje o Lizbonie

Nasi południowi sąsiedzi są więc największym zagrożeniem dla wejścia Lizbony w życie. Inna sprawa, że procesu ratyfikacyjnego nie zakończyli jeszcze również Niemcy. Za Odrą, gdzie traktat popiera przeważająca większość klasy politycznej, na przeszkodzie stanęły nieoczekiwanie skargi do trybunału konstytucyjnego. Ostateczna decyzja w największym kraju UE ma zapaść w maju.