Dziennik.plŚwiat

Środa, 15 lutego 2012

Imieniny: Faustyna, Jowity, Georginy

Za rok możemy mieć nową wojnę z Izraelem

2009-05-11 | Ostatnia aktualizacja: 19:32 | Komentarze: 0 | skomentuj

"Wszystkie oczy są skierowane na Waszyngton" - mówi król Jordanii Abdullah II. Według niego Barack Obama ma szansę na zaprowadzenie trwałego pokoju między Izraelem a całym światem islamu. Jeśli jednak rozmowy utkną, przez opór Tel Awiwu lub słabość Ameryki, za rok na Bliskim Wschodzie znów wybuchnie wojna.

Pogoda

POLSKA

Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady: umiarkowane opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Ostrzeżenie króla Jordanii przychodzi zaledwie tydzień przed spotkaniem Baracka Obamy z premierem Izraela Benjaminem Netanjahu. Ta wizyta będzie kluczowym momentem dla Bliskiego Wschodu. "Wszystkie oczy są skierowane na Waszyngton. Jeśli nie otrzymamy stamtąd jasnych sygnałów i wytycznych, pozostanie uczucie, że to tylko kolejny amerykański rząd, który nas zawiedzie" - powiedział Abdullah II brytyjskiemu "The Times".

>>>Hamas chce 10 lat rozejmu z Izraelem

Jordański monarcha podkreślił przy tym, że jeśli negocjacje się załamią, to w ciągu 12-18 miesięcy czeka nas kolejny konflikt między Arabami lub muzułmanami a Izraelem. Jego konsekwencje będą wykraczały daleko poza Bliski Wschód.

Dlatego bardzo niepokojąco wyglądają wypowiedzi nowego prawicowego rządu Izraela. Zarówno premier Netanjahu, jak i szef dyplomacji Awigdor Liberman nie skłaniają się ku respektowaniu idei dwóch państw - izraelskiego i niepodległej Palestyny. Ale prawicowy charakter tego gabinetu ma też swoje plusy. Pokój przyniesiony przez prawicę ma znacznie większe szanse na utrzymanie niż gdyby ogłosiła go lewica.

Dlatego Abdullah II wierzy w sukces, przede wszystkim ze względu na potencjał Obamy. Liczy zarówno na jego spotkanie z Netanjahu, zapowiedzianą wizytę w Kairze i rozmowy z Palestyńczykami. Sam także zamierza wziąć się ostro do pracy. Już dziś jedzie do Damaszku, by skłonić prezydenta Al-Asada do wznowienia rozmów z Izraelem. Niedługo w Ammanie spodziewany jest też Netanjahu.

>>>Obama o krok bliżej Damaszku

Jakie perspektywy stoją teraz przed Bliskim Wschodem? Jeśli wszystkie strony wykażą determinację, możliwy jest "pokój 57 państw". A to oznacza pokój z Izraelem uznany przez wszystkie kraje Organizacji Konferencji Islamskiej.

Porozumienie miałoby być oparte na dwóch niepodległych państwach. Przy wyznaczeniu granic Izraela podstawą byłby stan z 1967 roku, a więc przed zajęciem syryjskich Wzgórz Golan. Izraelczycy uzyskaliby możliwość podróży do wszystkich krajów muzułmańskich, a w krotkiej perspektywie nawiązano by stosunki dyplomatyczne. Dwie najbardziej drażliwe kwestie: los uchodźców palestyńskich i status wschodniej Jerozolimy ustalono by później.

>>>Arabowie pozytywnie o Obamie

Ale kluczową kwestią jest determinacja Obamy dla osiągnięcia pokoju na Bliskim Wschodzie. "Potrzeba będzie wielu rozmów i spotkań" - mówi Abdullah II. "Ale alternatywa jest marna - wojna śmierć i zniszczenie. To krytyczny moment" - podkreśla.

PW
Źródło: Dziennik.pl
Walentynki w
Dziennik.pl Walentynki w Dziennik.pl
«