Na sugestię dziennikarza RMF, że może powinien skorzystać z przywileju, jaki daje debata prezydencka i powiedzieć to swojemu kontrkandydatowi prosto w twarz, Bronisław Komorowski nie pozostawia wątpliwości - debata przed pierwszą turą nie wchodzi w grę.

Debata, która by miała polegać, że dziesięciu kontrkandydatów strzela do bramki prezydenta przez godzinę - mając zresztą do czasu pewnie pięć minut każdy - według niej nie stwarza szansy na żadną pogłębioną wymianę myśli, poglądów, na ujawnienie swoich zamiarów, swoich programów - podkreślił prezydent w "Kontrwywiadzie".