Przedwojenne firmy zrujnują Polskę?
Rząd ma problem. Przedwojenne firmy, o których dawno zapomniano, reaktywują się i żądają od Skarbu Państwa zwrotu ich mienia. W grę wchodzą na przykład atrakcyjne nieruchomości. Sprawę pilnie bada ABW. Niewykluczone, że w ten sposób oszuści chcą wyłudzić gigantyczne odszkodowania.
- "Nieznośna lekkość rządu"
- Przedwojenne papiery pogrążą rząd?
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-30

temp. min 1°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Zaledwie trzy lata temu nazwę Giesche SA kojarzyli tylko ci Ślązacy, którzy interesowali się historią regionu. Nawet prezydent Katowic Piotr Uszok przyznaje, że i jemu niewiele ona mówiła.
- Podczas imprezy podszedł do mnie mężczyna powiedział, że jest z Giesche. Pytał kiedy porozmawiamy na temat zwrotu nieruchomości w zabytkowym Nikiszowcu. Sprawa jakich wiele, ale coś mnie tknęło. Poleciłem urzędnikom prześwietlić sprawę - opowiada Uszok. Gdy przeczytał, jaki majątek przed wojną należał do Giesche SA, poinformował o problemie wszystkich: od mediów i wojewody, po prokuraturę i ABW. - Bo finansowe i społeczne skutki zwrotu ich majątku byłyby niewyobrażalne - przyznaje prezydent Katowic.
Właściciele nowego Giesche SA zaczęli domagać się przed sądami zwrotu kilkunastu nieruchomości. Zasypali magistrat wnioskami o negocjacje dotyczące np. budowy dróg, które zaplanowano na terenach, które przed wojną należały do korporacji. - Zwracają się o niewiele warte nieruchomości pewnie dlatego, że za każdym razem trzeba w sądzie wnosić wadium. Podejrzewamy, że chcą doprowadzić do choć jednej, precedensowej decyzji. Później będą mogli to wykorzystywać w kolejnych sprawach - opowiada nam ważny urzędnik z Katowic.
Ale ważniejszy proces właściciele Giesche SA rozpoczęli w ministerstwie gospodarki. - Od 2007 roku prowadzimy postępowanie dotyczące unieważnienia decyzji nacjonalizacyjnej przedwojennego majątku Giesche SA. Wciąż badamy zasadność ich wniosku - powiedziała nam dyrektor biura oceny legalności decyzji nacjonalizacyjnych w ministerstwie Monika Studzińska.
Sprawdziliśmy, w jaki sposób kilku trójmiejskich biznesmenów na czele z prawnikiem Markiem Niegrzybowskim, doprowadziło do wznowienia po 70 latach działalności Giesche SA. Z lektury akt rejestrowych wynika, że w 2006 roku sędzia zdecydował o jej odrodzeniu w ekspresowym tempie. A za podstawę decyzji wystarczyło mu oświadczenie notariuszy z różnych miast w Polsce, że są u nich zdeponowane przedwojenne akcje spółki, stanowiące 99,9 proc. wyemitowanych akcji.
- To w tych kolorowych, pięknych papierach kryje się cała tajemnica. W śledztwie dowodzimy, że to wyrafinowany szwindel - mówi DGP wysoki rangą oficer ABW.
Czytaj dalej >>>























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!