Mężczyźni kładą uszy po sobie
Z badań CBOS wynika, że Polacy nie umieją rozmawiać. Mężczyźni w sytuacji konfliktowej kładą uszy po sobie, a kobiety chcą udowodnić swoje racje. Mediator Maciej Tański tłumaczy, jakie grzechy popełniamy, rozwiązując problemy.
- "Kopał mnie, gdy byłam w ciąży"
- 800 tys. Polek ofiarami domowych katów
- Telefon, który powstrzyma kata rodziny
- Wyszedł z aresztu i zabił rodzinę
- Reklama-horror straszy matki
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-30

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Klara Klinger: Jakie grzechy popełniamy najczęściej w czasie kłótni?
Maciej Tański*: Podstawowym grzechem jest to, że w sytuacjach konfliktowych nie podejmujemy rozmowy, trudne tematy wolimy odłożyć na później. A kiedy już do rozmowy dojdzie, nie umiemy jej
prowadzić. Przerywamy sobie, nie dopuszczamy drugiej strony do głosu, a ona reaguje frustracją i podnosi głos, płacze albo wycofuje się. Kolejny błąd polega na tym, że mówimy:
„bo ty myślisz, że ja...”, i wkładamy w usta partnera rzeczy, których wcale nie chciał powiedzieć. A już standardem jest mówienie nie o sobie, tylko o partnerze. Nie wolno
przyklejać mu etykietek, udowadniać, że jest gorszym człowiekiem. Nikt tego nie lubi – my też. Należy pokazać, że chce się go słuchać, i wziąć pod uwagę jego racje. Co nie
oznacza od razu zgody na jego argumenty.
Ale czy dyskutując tak szeroko, nie robi się z małego problemu wielkiej afery?
Nie zgadzam się. Jeżeli ktoś ciągle powraca do jednego tematu, to partner powinien się zastanowić, dlaczego sprawa jest tak ważna. Co jeszcze można zrobić, jak problem rozwiązać? Czasem
ktoś mówi: „ona kiedyś była inna, a teraz czepia się wszystkiego”. Ale nic nie dzieje się bez przyczyny, obie strony ponoszą odpowiedzialność za to, co się z każdą z
nich dzieje.
>>>Włoska kłótnia do nie dla nas
Czy są problemy, których nie da się rozwiązać?
Zawsze da się dojść do porozumienia, jeśli rozmawiamy. Najważniejsze, by umieć wyrazić emocje tak, aby nie ranić drugiej osoby. Często małżeńskie konflikty dotyczą wyboru szkoły. Matka
chce, żeby dziecko miało do niej blisko, a ojciec, żeby szkoła była dobra. Niby nie da się pogodzić tych oczekiwań, ale trzeba wysłuchać, dlaczego partnerowi na tym zależy. Może da się
znaleźć szkołę niedaleko, ale za to wystarczająco dobrą? Na pewno nie jest dobrze, gdy jedno machnie ręką i odpuści. Frustracja może się odkładać i pojawić później, za to w dużo
gorszej formie.
*Maciej Tański jest mediatorem rodzinnym






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!