Dziennik Gazeta Prawana logo

"Kopał mnie, gdy byłam w ciąży"

23 marca 2009, 19:46
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
"Kopał mnie, gdy byłam w ciąży"
Inne
Przez pięć lat bił ją partner. Nie reagowała. Liczyła, że on się zmieni. Na policję zadzwoniła dopiero wtedy, gdy konkubent zaczął kopać ją w brzuch. Była w zaawansowanej ciąży. Katarzyna Nowicka, jedna z 800 tysięcy Polek - ofiar domowych katów, opowiada DZIENNIKOWI o swoim cierpieniu.

KATARZYNA NOWACKA*: Po kilku latach związku. Mieliśmy malutkie dziecko i mieszkaliśmy już wtedy razem. i po jednej z eskapad wrócił do domu radosny, z pustym portfelem. Ja zaczęłam mu wyrzucać, że nie mam na pieluchy, że zostawił mnie samą z dzieckiem, że nie dawał znaku życia. A on po prostu ze mnie szydził. Wtedy to ja pierwsza popchnęłam go, bo byłam bardzo zła. On nie pozostał mi dłużny, . Najpierw zdarzały się sporadycznie, mniej więcej raz na miesiąc, a potem już co tydzień. Żyliśmy w ten sposób prawie pięć lat.

>>> 800 tysięcy Polek ofiarami domowych katów

Bo cały czas wierzyłam, że on się zmieni. Chodził na spotkania AA, potrafił być naprawdę uroczy. Był inteligentnym i zabawnym facetem, miał dwa fakultety, a potem nagle coś przeskakiwało mu w głowie, i przestawał traktować mnie jak człowieka. Poza tym zabierał mi dokumenty, szantażował, zastraszał. Parokrotnie wprawdzie wywalałam go z domu, ale gdy się kajał, pozwałam mu wrócić. Wiem, że ktoś, kto nie doświadczył przemocy domowej, nie może tego zrozumieć.

Gdy byłam . Pobiegłam do sąsiadki i zadzwoniłam na policję. Funkcjonariusze przyjechali bardzo szybko i wygonili mojego konkubenta z mieszkania. Postanowiłam wtedy pójść za ciosem i podać go do sądu.

Bo pierwsza rozprawa odbyła się po pięciu latach od złożenia zawiadomienia. Wtedy sprawa uległa już przedawnieniu i policja zniszczyła notatkę z interwencji. Do dziś pamiętam, jak zakwestionował jeden z opisywanych przeze mnie gwałtów, bo uznał, że skoro nie doszło do wytrysku, to nie można mówić o gwałcie. Nikt mi nie zaproponował żadnej pomocy psychologicznej. Właśnie dlatego nie wierzę w polską sprawiedliwość. Ja i tak miałam dużo szczęścia, bo mój prześladowca dał mnie i dzieciom spokój. Ale to też oznacza, że ma teraz inną ofiarę.

*Katarzyna Nowacka ma 40 lat, pochodzi z Warszawy

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj