Uczcili awans wielką bitwą z policją
To miał być dzień radości dla kibiców Sandecji Nowy Sącz. Piłkarskiemu klubowi udało się awansować do I ligi. Ale święto skończyło się brutalną bitwą z policją. W stronę policji poleciały kamienie, ławki i kawałki betonu. Bilans bitwy to siedmiu rannych i 12 aresztowanych.
- Zobacz ogromną bójkę koszykarzy na parkiecie
- Kibole chcieli wtargnąć do szatni Górnika
- Oto nowa zabójcza broń polskiej policji
- Kibole sami podłożyli sobie świnię
- Policja już zatrzymuje kiboli Górnika
- Kibole poszli do szatni szarpać piłkarzy
- Policja ujawniła twarze agresywnych kiboli
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Kibice świętowali awans Sandecji w środę. Awantura zaczęła się po godz. 21 w nowosądeckim amfiteatrze. Do tej pory było radośnie i spokojnie. Rozegrano towarzyski mecz, potem świętowano awans do I ligi razem z prezydentem miasta Ryszardem Nowakiem.
Ale, jak pisze "Polska", w pewnym momencie jeden z kibiców Sandecji zauważył na szyi swojego sąsiada tatuaż. Niestety był to tatuaż znienawidzonej w Nowym Sączu Legii Warszawa. Zaczęła się bijatyka i szybko rozniosła się po całym amfiteatrze.
Policja była poza amfiteatrem. Nie zdążyła nawet zareagować na bijatykę, kiedy tłum kiboli ruszył na nich we frontalnym ataku. Chuligani wyrywali drzewa i łamali ławki. Na mundurowych poleciały kamienie i kawałki betonu. Po tym jak jeden z policjantów padł po uderzeniu dużym fragmentem chodnika, jego koledzy ostrzelali kiboli gumowymi kulami. Jedna z nich trafiła w oko 18-latka. Chłopak nie odzyska już w nim wzroku.
Potem "zabawa" przeniosła się na nowosądecki rynek. Tu także reagowała policja, bo mieszkańcy skarżyli się na hałas i szalejących chuliganów.
Bilans "święta" to 60 osób spisanych za zakłócanie porządku, 12 aresztowanych i siedmiu rannych. Pięciu z nich to policjanci, a dwóch to kibice.
Ci ostatni nie widzą swojej winy w btwie. Według nich policyjna interwencja była zaplanowana wcześniej. "Wśród kibiców mówi się, że to realizacja <obietnicy> przekazanej nam przez policję, gdy wracaliśmy z meczu z Okocimskim z Brzeska. Wtedy usłyszeliśmy, że skończyły się nam dobre czasy. Przekonaliśmy się, co tamte słowa miały oznaczać" - mówi gazecie "Polska" Jarosław Wróblewski, szef Stowarzyszenia Kibiców Sandecji.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!