Policja bada zwłoki kota z manifestacji ONR
Dlaczego i kiedy czarny kot stracił życie? Na to pytanie odpowiedzą specjaliści, którzy badają zwłoki zwierzęcia rzucone w sobotnią demonstrację narodowców w Krakowie. Od wyników sekcji zależy, czy dwaj zatrzymani za ten rzut studenci dostaną zarzuty.
- To nie gest faszystowski, a rzymski salut
- Skin udawał duchownego i dostanie grzywnę
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Jeżeli okaże się, że kot był żywy i stracił życie, gdy studenci nim rzucili, wtedy mężczyźni dostaną zarzuty znęcania się nad zwierzęciem i uśmiercenia go. Grożą za to dwa lata więzienia. Jeżeli rzucali martwym kotem, będą odpowiadać za... zaśmiecanie.
Jeden z nich przyniósł kota, drugi rzucił zwierzakiem w manifestację Obozu Radykalno-Narodowego. Obaj stali w grupie antyfaszystowskich demonstrantów.
Policjanci w hełmach i z tarczami oddzielali obie grupy szczelnym kordonem. Mimo to w kierunku maszerujących ulicami Krakowa ogolonych na krótko mężczyzn poleciały też butelki i petardy.
Gdyby nie specjalna policyjna ochrona, skończyłoby się niezłą bitwą w centrum miasta.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!